Dożywocie za zabicie syna, żony i teściowej
Mieszkaniec Dęblina może wyjść na wolność najwcześniej po odsiedzeniu w więzieniu 30 lat. Sąd Najwyższy oddalił w środę kasację Zbigniewa J., oskarżonego o potrójne zabójstwo i utrzymał wyrok skazujący go na dożywocie.
- 15.05.2013 18:09

To ostateczny finał sprawy, która od początku budzi duże kontrowersje. Część krewnych Zbigniewa J. uważa go za niewinnego, wynajęli mu adwokata. Inni byli podczas procesu oskarżycielami posiłkowymi.
Syn Zbigniewa J. Karol, żona Halina i teściowa Wacława S. zginęli w nocy 2 listopada 2009 r. w domu przy ul. Polnej w Dęblinie. Wszyscy od uderzenia w głowę tępym narzędziem. Potem zabójca rozlał w pomieszczeniach łatwopalną substancję i uszkodził instalację gazową. Zapomniał jednak włączyć dopływ gazu. Dlatego do wybuchu nie doszło.
Zbigniew J. po wymordowaniu rodziny poszedł do pracy. Po powrocie zadzwonił pod numer alarmowy, twierdząc, że w domu właśnie wybuchł gaz. Ta rozmowa była jednym z dowodów obciążających mężczyznę, bo tylko zabójca wiedział o przygotowaniach do spowodowania eksplozji.
Na taśmie, którą skrępowana była Halina J. znajdował się ślad zapachowy jej męża. Dla udowodnienia winy ważna była też godzina zniszczenia telefonu kobiety. Z pola widzenia stacji przekaźnikowych zniknął między północą a trzecią nad ranem.
Motywem zbrodni były nieporozumienia rodzinne. Żona Zbigniewa J. zapowiadała, że prawdopodobnie się z nim rozstanie. Ten konsekwentnie zaprzeczał, że zabił rodzinę.
Reklama













Komentarze