Architekt o Kazimierzu Dolnym: Nie mogłem zrobić niespodzianki znajomym z USA
- Dwa lata temu przyjechali do mnie znajomi z Nowego Jorku. Postanowiłem zabrać ich do Kazimierza, o zmierzchu, żeby było bardziej nastrojowo. Niestety z niespodzianki nici - mówi lubelski architekt Jacek Ciepliński. Zapytaliśmy go, co sądzi o braku iluminacji świetlnej w Kazimierzu Dolnym.
- 11.02.2014 16:58

Kazimierski rynek tonie w ciemnościach. Zwłaszcza poza sezonem, kiedy wcześnie robi się ciemno, a z centrum znikają ogródki kawiarni i restauracji. Jednak w tym roku na nową iluminację nie ma co liczyć.
Zapytaliśmy Jacka Cieplińskiego z Biura Architektonicznego Idea w Lublinie, co sądzi na ten temat:
Iluminację wykonuje się po to, żeby miasto i jego zabytki oglądane w porach, kiedy szybko robi się ciemno lub w nocy były widoczne. Chodzi, o to, żeby turysta jadąc przez miasto, wiedział, gdzie jest i mógł zobaczyć coś więcej niż tylko lokalny sklep spożywczy. Zanim jednak powstanie taka iluminacja, trzeba przemyśleć kilka podstawowych aspektów i zastanowić się, w jakim stylu ma być wykonana. W Kazimierzu powinno się to robić ze szczególną uwagą, bo jest to cenny zespół urbanistyczny, nie tylko w skali kraju, ale również Europy.
Iluminacja powinna być starannie zaprojektowana. Dobrze jeśli wykona to zespół profesjonalistów pod nadzorem architekta i konserwatora zabytków, ponieważ taką iluminacją można zarówno bardzo łatwo zepsuć, jak i wydobyć piękno budynku. Trzeba odpowiednio dobrać źródło światła i wziąć pod uwagę jego barwę, która powinna być jak najbardziej zbliżona do naturalnej. Ważne jest też oświetlenie w pobliżu, które może zniweczyć cały efekt oraz kolorystyka elewacji. Dobrą decyzją jest wykonanie prób iluminacji, dzięki którym można wyeliminować ewentualne niedociągnięcia w projekcie.
Jeśli chodzi o brak iluminacji na kazimierskim rynku, sam miałem ciekawą historię. Dwa lata temu przyjechali do mnie znajomi z Nowego Jorku. Postanowiłem zabrać ich do Kazimierza, o zmierzchu, żeby było bardziej nastrojowo. Niestety z niespodzianki nici, bo kamienice na rynku tonęły w mroku. Musiałem im opowiadać, jak to wszystko wygląda, bo nic nie było widać.
Reklama













Komentarze