Znalazła swoje śmieci w krzakach koło domu. Oskarża firmę wywożącą odpady
Ktoś wyrzucił śmieci na działkę, niedaleko domu Agnieszki Gorczycy . - Byłam w szoku, kiedy okazało się, że jest tam dokument zaadresowany do mnie - skarży się nasza Czytelniczka.
- 25.02.2014 16:30

W sobotę pani Agnieszka wybrała się na spacer w okolice swojego domu w Górach II obok Kazimierza Dolnego. Około 200 metrów dalej, wśród krzaków zauważyła kilkanaście worków ze śmieciami. Niektóre były porozrywane. - Podeszłam bliżej żeby zobaczyć dokument, który leżał na jednym z nich - opowiada. - Byłam zszokowana, kiedy okazało się, że są tu również nasze śmieci, a koperta jest zaadresowana do nas - dodaje. Wśród śmieci były także pieluchy, butelki dla dziecka. - Stąd wiedziałam, że to nie tylko nasze odpady - mówi.
Agnieszka Gorczyca zaalarmowała firmę Almax z Puław, która wywozi śmieci z tego terenu. Jej e-mail trafił także do Urzędu Miasta w Kazimierzu Dolnym. - Firma Almax naraża nas na grzywnę oraz utratę reputacji, bo wygląda to tak, że sami wyrzuciliśmy śmieci pod dom - czytamy w nim.
Almax twierdzi stanowczo, że to niemożliwe, żeby ich pracownicy wyrzucili śmieci na pole. - Nasz przedstawiciel był na miejscu. Oskarżenia tej pani są bezpodstawne - mówi Leszek Rojek, kierownik Almaxu.
- Nie wyrzuciłabym sama śmieci obok swojego domu. Płacę za to i nigdy nie było problemu - tłumaczy pani Agnieszka.Urząd Miasta zaalarmował policję po tym jak trafiła do nich wiadomość pani Agnieszki. - Przyjechaliśmy wczoraj na miejsce. Pouczyliśmy właściciela śmieci i przekazaliśmy informację o tym, że może dochodzić swoich praw na drodze cywilnej - mówi Marcin Koper z Komendy Powiatowej Policji w Puławach. - Maż tej pani zobowiązał się do posprzątania śmieci - dodaje.
- To nie problem, żeby uprzątnąć te śmieci. Ale liczą się zasady. Firma, która wywozi śmieci zawiodła - mówi pani Agnieszka.
Zastępca burmistrza miasta rozkłada ręce. - Nie mam logicznego wytłumaczenia tej sytuacji. Rozumiem mieszkańców, ale też nie wierzę, że firma chciała zaoszczędzić i wyrzuciła kilka worków na działkę. Widziałem je, bo poszłam w to miejsce - mówi Marzanna Cendrowska. - Wcześniej nie było tego typu sytuacji - dodaje.
Reklama













Komentarze