Janusz Próchniak, prezes "Zielonego Powiśla" nie ma wątpliwości, że zabarwienie rowu przechodzącego tuż obok zakładów Końskowola Meat, nie jest dziełem natury.
- Krew i popłuczyny w rowie melioracyjnym obok zakładów mięsnych przebiegającym przez środek miejscowości Młynki, wprost do rzeki Kurówka, a następnie do Wisły. Tak wygląda rzeczywistość, którą zgłosił nam jeden z mieszkańców - napisał, umieszczając na facebooku stowarzyszenia materiał wideo pokazujący nietypową barwę wodnego cieku.
O sprawie we wtorek poinformowane zostały władze miasta i gminy Końskowola. - Właśnie kierujemy do Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska zawiadomienie w tej sprawie. Oczekujemy na ustalenie tego, co się wydarzyło - mówi burmistrz Mariusz Majkutewicz.
Na interwencję WIOŚ czeka również wspomniane stowarzyszenie. - Czekamy na wyjaśnienia i ukaranie winnych! - przyznaje Janusz Próchniak.
To nie pierwszy przypadek tego rodzaju. W 2016 roku, gdy zakłady należały do innego właściciela (Pini Beef), do tego samego rowu trafiły nieoczyszczone ścieki zawierające m.in. zwierzęcą krew, popłuczyny, tłuszcze i detergenty, co potwierdziły przeprowadzone badania laboratoryjne. Śledztwo wszczęła wtedy prokuratura, ale nikt ukarany nie został. W 2017 roku postępowanie umorzono z powodu m.in. braku zagrożenia dla życia i zdrowia ludzi. W następstwie tamtego zdarzenia przedsiębiorstwo zdecydowało się na usprawnienie elementów własnego systemu kanalizacji. Dotychczas wydawało się, że działania tamte były skuteczne.

















Komentarze