• Jakie towarzyszyły panu uczucia w momencie wejścia do hali MOSiR przy okazji rewanżowego meczu z LOTTO AZS UMCS w ramach rozgrywek FIBA EuroCup?
– Tęsknotę. To na pewno nie był normalny mecz. Cieszę się, że tu wróciłem i dziękuję kibicom za ciepłe przyjęcie.
• Rok temu rozstał się pan z lubelskim klubem. Co przez ten rok zdarzyło się w karierze Krzysztofa Szewczyka?
– Podpisałem kontrakt w Belgii. Jestem szczęśliwy, klub jest świetnie zorganizowany. Graliśmy w FIBA EuroCup, dotarliśmy do czołowej 16 i jesteśmy z tego powodu bardzo zadowoleni. Walczymy o Puchar Belgii oraz mistrzostwo. Wszystko potoczyło się tak, jakbym mógł sobie tylko wymarzyć.
• Czego nauczył się pan będąc w Belgii?
– Troszeczkę francuskiego. Wiadomo, ze to jest inna liga, ale dobrze mi się tam pracuje. Nie żałuję niczego, jestem szczęśliwy.
• Jak wypada porównanie ligi belgijskiej do poziomu Orlen Basket Ligi kobiet?
– Wypada na korzyść ligi polskiej. Myślę, że my oraz zespół z Mechelen, który jest najmocniejszy w lidze biłyby się o czwórkę w OBLK. Ale to myślę, ze byłby maksimum naszych możliwości.
• Jak wypada porównanie Castors Braine i LOTTO AZS UMCS pod względem organizacyjnym?
– Oba kluby są dobrze zorganizowane. Mamy wszystko to, co chcemy.
• Przyjechaliście do Lublina z dziesięciopunktową stratą z pierwszego spotkania. Nie poddaliście się i zaciekle walczyliście o jej odrobienie...
– Rozegraliśmy w Lublinie niezłe spotkanie. Mam młody zespół, złożony w dużej mierze z 18 czy 19-latek. Powiedziałem moim zawodniczkom, że wypadły bardzo dobrze. Myślę, że to było dla nich znakomite doświadczenie.
• Kiedy znowu zobaczymy pana w Lublinie?
– Jak się skończy sezon. Wrócę tu, bo tu mam rodzinę.

















Komentarze