Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama Obserwuj Dziennik Wschodni na Facebooku!

Sabotażyści na torach. Ukraina wciąż nie wydaje swoich dywersantów

Jak donosi dziennik "Rzeczpospolita", podpisana 11 grudnia przez ministra Marcina Kierwińskiego oraz jego ukraińskiego odpowiednika umowa o współpracy służb nadal nie weszła w życie. Ukraina wciąż nie przekazuje Polsce danych o swoich obywatelach kolaborujących z Rosją.
Ihor Kłymenko, Marcin Kierwiński, podpisanie umowy
Ihor Kłymenko i Marcin Kierwiński, szefowie MSW, w grudniu podpisali umowę o współpracy służb obydwu państw

Źródło: M. Kierwiński/FB

Umowa miała zacieśnić współpracę pomiędzy polskim i ukraińskim resortem spraw wewnętrznych w zakresie bezpieczeństwa. Chodziło m.in. o przekazywanie sobie kluczowych informacji na temat potencjalnych dywersantów, przestępców i kolaborantów - w tym ludzi działających w obydwu krajach na zlecenie Federacji Rosyjskiej. To miała być odpowiedź na zdarzenia, do jakich doszło na polskiej kolei w listopadzie zeszłego roku, kiedy ustaleni sprawcy posługujący się obywatelstwem ukraińskim próbowali wykoleić pociągi na linii kolejowej nr 7 w województwie mazowieckim (stacja Mika) oraz lubelskim (odcinek Puławy-Gołąb). 

Dziennik "Rzeczpospolita" donosi, że wspomniana umowa, którą 11 grudnia podpisał szef polskiego MZW, Marcin Kierwiński oraz Ihor Kłymenko, ukraiński minister spraw wewnętrznych, nadal nie weszła w życie. Okazuje się, że dokument nie został jeszcze zatwierdzony przez Sejm, a służby obydwu państw dopiero ostrożnie wypracowują zasady wzajemnej współpracy. Według dziennika Ukraina nadal nie przekazuje Polsce danych o przestępcach i kolaborantach powiązanych z Rosją. Polska, z powodu ograniczonego zaufania, również tego nie robi. Podpisana w blasku fleszy umowa, która miała wzmocnić bezpieczeństwo i ułatwić ściganie dywersantów, w praktyce pozostaje martwa.

Przypominamy, że według ustaleń polskich śledczych do aktów dywersji na torach 15 i 16 listopada doprowadzili Oleksander K. oraz Yevhenii I. Obywatele Ukrainy stoją za podłożeniem ładunku wybuchowego w okolicy stacji Mika oraz uszkodzenia sieci trakcyjnej niedaleko Puław. Pomagał im inny Ukrainiec, Volodymyr B., który zapewniał dywersantom transport i wsparcie logistyczne. Mężczyzna został aresztowany. Sprawcy sabotażu zbiegli na Białoruś. 

źródło: Rzeczpospolita, MSW

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama