Gospodarze szybko objęli prowadzenie. W 10 minucie przejęli piłkę w środku pola. Paweł Tomczyk był minimalnie szybszy od obrońcy, zagrał z prawej flanki do środka, a Bartłomiej Korbecki sprytnie przepuścił futbolówkę do Damiana Wojdakowskiego, który zakończył szybką akcję celnym strzałem do siatki.
W kolejnych fragmentach meczu wydawało się, że biało-zieloni pójdą za ciosem. Swoją szansę miał „Korbi” po zejściu na prawą nogę, ale uderzył prosto w bramkarza. Za chwilę Radosław Adamski główkował za to w boczną siatkę.
Niespodziewanie, kolejne minuty należały do „Białej Gwiazdy”. Goście potrafili przenieść grę na połowę rywali, a do tego kilka razy postraszyć Adama Wilka. Golkiper miał sporo szczęścia po drugim kwadransie, kiedy centrostrzał Dawida Gapa o mały włos nie wylądował w siatce. Szczęśliwie skończyło się jednak tylko rzutem rożnym.
W końcówce drużyna Ireneusza Pietrzykowskiego mogła poprawić wynik po stałych fragmentach. Paweł Koncewicz-Żyłka nie trafił jednak w piłkę głową po dobrej centrze Korbeckiego. Niedługo później „Korbi” wrzucał spod drugiej chorągiewki. W polu karnym z rywalem mocował się Hubert Krawczun i chociaż upadał już na murawę, to zdołał kopnąć w kierunku bramki. Szkoda tylko, że prosto w bramkarza i drugiego gola nie było.
Od początku drugiej odsłony było ciekawie. Gospodarze stwarzali zagrożenie przede wszystkim po akcjach prawą flanką w wykonaniu Adamskiego. Po drugiej stronie boiska w dobrej sytuacji znalazł się Dominik Kościelniak, ale został zablokowany.
W 55 minucie kolejna szarża Adamskiego skończyła się centrą, zgraniem głową Krawczuna, a centymetrów zabrakło tuż pod bramką, żeby futbolówkę do siatki skierował Tomczyk.
Chwilę po godzinie gry, od razu po wejściu na boisku niezłą szansę zmarnował Szymon Kiebzak. Nie było 2:0, no to zrobiło się 1:1. Kościelniak posłał kapitalną, długą piłkę do przodu. Gap świetnie zgrał ją sobie głową, nie dał się dogonić Koncewiczowi-Żyłce, a w sytuacji sam na sam technicznym strzałem doprowadził do remisu.
Kolejne fragmenty? „Biała Gwiazda” wróciła z dalekiej podróży przede wszystkim w 79 minucie. Po serii rzutów rożnych goście dwa razy wybijali piłkę z linii bramkowej. Na koniec Koncewicz-Żyłka nieznacznie pomylił się po kolejnej „główce”.
Później ekipa z Krakowa potrafiła oddalić grę od swojej szesnastki. Po kolejnych stałych fragmentach, w polu karnym przyjezdnych kilka razy robił się porządny „kocioł”, ale gola nie było.
Sędzia doliczył do meczu pięć minut, a na początku szóstej, z woleja uderzył Korbecki. Anton Chichkan odbił ten strzał przed siebie. Piłki nie zgarnęli obrońcy, a pierwszy dopadł do niej Koncewicz-Żyłka, czyli były gracz Wisły, który na wślizgu wepchnął futbolówkę do siatki i zapewnił swojej nowej drużynie bardzo cenne trzy punkty.
Chełmianka – Wisła II Kraków 2:1 (1:0)
Bramki: Wojdakowski (10), Koncewicz-Żyłka (90+6) – Gap (64).
Chełmianka: Wilk – P. Cichocki, M. Cichocki, Koncewicz-Żyłka, Mydlarz (86 Abate), Maszkowski, Adamski (72 Grączewski), Krawczun (62 Urban), Korbecki, Wojdakowski (62 Kiebzak), Tomczyk (62 Okoniewski).














Komentarze