Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Mateusz Stolarski (Motor Lublin): Mam nadzieję, że czeka nas okres bogaty w transfery

Motor po laniu w Warszawie zakończył sezon 25/26 na dwunastym miejscu w tabeli. Ostatnie miesiące na łamach klubowych mediów podsumował trener Mateusz Stolarski.
Mateusz Stolarski (Motor Lublin): Mam nadzieję, że czeka nas okres bogaty w transfery
Trener Motoru Mateusz Stolarski

Autor: DW

Przed rokiem było siódme miejsce, czyli najlepszy wynik w historii występów żółto-biało-niebieskich w elicie. Tym razem trzeba było się zadowolić utrzymaniem na najwyższym szczeblu. Jak wygląda dorobek punktowy i gole wtedy i obecnie? Rozgrywki 24/25 to było 49 „oczek” oraz bilans bramkowy 48-59. Ten niedawno zakończony sezon to: 43 punkty i bilans 46-53.

– Nasze oczekiwania przed sezonem, były trochę większe. Celem była stabilizacja, zajęcie miejsca w środku tabeli. Uważam, że nie możemy być, przynajmniej ja nie jestem w pełni usatysfakcjonowany tym rezultatem. Cieszę się jednak, że w tym szalonym sezonie udało się zostać w ekstraklasie. Dużo nieoczekiwanych momentów powodowało, że bardzo duża liczba drużyn była zamieszania w walkę o utrzymanie. My cały czas balansowaliśmy pomiędzy środkiem tabeli, a właśnie włączeniem się do tej gry. Na szczęście udało się zachować bezpieczne miejsce. Dzięki temu w przyszłym sezonie zobaczymy Motor w ekstraklasie – mówi trener Mateusz Stolarski.

W pewnym momencie Motor wiosną zaliczył serię siedmiu meczów z rzędu bez porażki. I wydawało się, że Lublinianie mogą nawet powalczyć o awans do europejskich pucharów. Niestety, nic z tego nie wyszło, bo w końcówce rozgrywek trzeba było się nawet trochę pomartwić o utrzymanie.

Ostatecznie, dzięki remisowi z Cracovią 3:3, na kolejkę przed końcem sezonu pozostanie w lidze było już pewne. Szkoleniowiec przyznał, że jeden mecz zdecydował o tym, o co walczyła jego drużyna.

– Ten z Rakowem i karny w 91 minucie dla rywali. Gdybyśmy wtedy wygrali, to weszlibyśmy na piąte lub szóste miejsce i trzymalibyśmy się tej górnej połowy tabeli. To był siódmy mecz bez porażki z rzędu, ale potraktowaliśmy to spotkanie jak porażkę. To był właśnie decydujący moment, że Motor nie poszedł w górę tabeli – wyjaśnia szkoleniowiec ekipy z Lublina.

I przekonuje, że sporo się w ostatnich miesiącach nauczył, a to powinno zaprocentować w przyszłości.

– Ten sezon pozwolił mi jako trenerowi wyciągnąć bardzo dużo wniosków. Zawsze mam tak, że zaczynam i kończę na sobie. Było parę fajnych momentów i na nich też chcę oprzeć to działanie, chociażby to, że drużyna, kiedy musiała stanąć na wysokości zadania, kiedy była w małym kryzysie i musiała być razem, pokazać, że jest gotowa pokonać przeciwności, to robiła. Były takie cztery momenty: zwycięstwo w Zabrzu, mecz z Widzewem, który przełamał naszą serię bez wygranej, spotkanie z Piastem oraz mecz z Płockiem – koncert w naszym wykonaniu i 4:0. To mi pokazało, że zawsze drużyna, jeżeli jest ze sobą, zarząd bierze udział w codziennym życiu, to możemy z tych sytuacji wychodzić. To też jest fajnie. Trzeci sezon zapowiada się również na niezwykle trudne. Mam nadzieję, że te doświadczenia z drugiego pozwolą nam grać lepiej, być lepszym zespołem.

Trener Motoru, jak zwykle docenił również zaangażowanie kibiców.

– Mówiło się, że moda na ekstraklasę w Lublinie minie po pierwszym sezonie. Nie uważam też, że mocno rozpieszczaliśmy kibiców naszymi wynikami. Hasło „Chodzę na Motor” potwierdziło, że kibice przychodzą dla klubu. Praktycznie w każdym meczu Arena była wypełniona, poza trzema-czterema spotkaniami nas niosła. Te trudne momenty – wyjazdy do Zabrza i Płocka, kibice byli z nami i zawsze nas wspierali. Bardzo żałuję ostatniego spotkania w Warszawie. Tam się nie popisaliśmy i dla tych 1600 ludzi nie zdołaliśmy wygrać – przyznaje trener Stolarski.

A czego można się spodziewać w najbliższych tygodniach?

– Zmiany będą dotyczyły sztabu, piłkarzy, więc to jest okres, który trzeba bardzo mocno wykorzystać, żeby wraz z rozpoczęciem przygotowań zaszło potem, jak najmniej zmian. Czeka nas zgrywanie drużyny i wprowadzanie nowych rzeczy taktycznych. Czekają nas sparingi z mocnymi zespołami. Chciałem, żeby nam naprawdę pokazały, w jakim miejscu jesteśmy i nad czym trzeba pracować. Każdy mecz będzie trwał 120 minut, bo chcę jak najlepiej przygotować zespół. Ten okres będzie bogaty mam nadzieję w transfery, związany ze zmianami w sztabie, to będą ciekawe i ciężkie dwa miesiące – przyznaje opiekun żółto-biało-niebieskich.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama