Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
aktualizacja

Nie chcą wiatraków. Zablokują krajową 12-kę

Mieszkańcy gminy Trawniki w powiecie świdnickim zapowiadają manifestację przeciwko planowej budowie farmy wiatrowej. W sobotę, 27 czerwca, przeciwnicy tej inwestycji będą blokować skrzyżowanie drogi krajowej nr 12 z wojewódzką 829 w stronę Łęcznej.
Nie chcą wiatraków. Zablokują krajową 12-kę

Autor: rs/archiwum

Dziewięć elektrowni wiatrowych o wysokości 250 metrów, zgodnie z wolą lokalnych władz, miałoby stanąć na wzniesieniu pomiędzy Biskupicami, Fajsławicami i wioską Boniewo w gminie Trawniki. Samorządowcy liczą na dodatkowy zastrzyk gotówki płynący z podatków, ale wielu mieszkańców protestuje. Nie tylko przeciwko samej inwestycji, ale także przeciwko sposobowi jej procedowania. Jak informują nas organizatorzy zapowiedzianej na 27 czerwca manifestacji, zebrano już ponad 700 podpisów przeciwko wiatrowej farmie. Ta liczba ciągle rośnie. 

- Nie chodzi nam tylko o to, że te wiatraki będą widoczne z wielu kilometrów, czy to, że osoby mieszkające w pobliżu tego rodzaju farm często narzekają na emitowany przez nie hałas oraz gorsze samopoczucie. Protestujemy także przeciwko temu, że władze próbują zrobić to wszystko po cichu. Tak, żeby mieszkańcy o niczym nie wiedzieli - mówi nam Mateusz Wilczyński ze stowarzyszenia "Wolna Dolina Giełczwi", inicjator manifestacji. 

Jak to możliwe, że mieszkańcy o niczym nie wiedzą, skoro już w zeszłym roku radni podjęli uchwałę intencyjną rozpoczynając administracyjną procedurę prowadząca w stronę zmian planistycznych? 

- O tym się po prostu głośno nie mówi, radni siedzą cicho, a mało kto śledzi obrady sesji. Poza tym wielu boi się wychylić, narazić władzy. To jest małe środowisko. Ale tym bardziej ci ludzi zasługują na pełną transparentność ze strony samorządu, zwłaszcza w takiej sprawie, jak ta - przekonuje nasz rozmówca. 

Do budowy farmy na razie droga wydaje się daleka. Gmina nie zakończyła procedury planistycznej, nie ma zgód środowiskowych, nie wspominając o pozwoleniu na budowę. Ale przy aprobacie wójta i rady, przy miliczącej zgodzie lokalnej społeczności, dopięcie tych formalności to najpewniej kwestia czasu. Dlatego miejscowe stowarzyszenie już teraz próbuje dotrzeć do ludzi, by ci o wiatrowych elektrowniach, dowiedzieli się zawczasu. I mieli szansę wyrazić swoją opinię przed zapadnięciem ostatecznych decyzji. 

Żeby zwrócić uwagę mieszkańców regionu na plany Gminy Trawniki oraz wyrazić wobec nich swój sprzeciw, stowarzyszenie "Wolna Dolina Giełczwi" 27 czerwca zablokuje jedno z ważniejszych skrzyżowań w okolicy. Manifestujący zatrzymają ruch na drodze krajowej nr 12 oraz wojewódzkiej 829 w Biskupicach. Protest ma potrwać od godz. 9 do 17. 

- Celem protestu jest zwrócenie uwagi opinii publicznej na obawy mieszkańców związane z planowanymi inwestycjami przemysłowymi, w szczególności dotyczącymi możliwości powstania farm wiatrowych na terenie Gminy Trawniki oraz ich potencjalnego wpływu na: krajobraz i charakter regionu, bezpieczeństwo mieszkańców, środowisko naturalne, zasoby wodne Niecki Lubelskiej oraz jakość życia obecnych i przyszłych pokoleń - tłumaczą organizatorzy pikiety. 

Zgodnie z przekazanym harmonogramem o godz. 12 zaplanowano konferencję prasową z wystąpieniami zaproszonych gości, w tym przestawicieli organizacji społecznych i samych mieszkańców. - Protest ma charakter pokojowy, społeczny i obywatelski - zapowiadają jego inicjatorzy. 

Jak zapowiada stowarzyszenie, ruch samochodowy będzie blokowany z przerwami, tzn. co jakiś czas, najpewniej co 20-30 minut, część aut będzie przepuszczana. Nie mniej - kierowcy, którzy 27 czerwca planują podróże przez Biskupice powinni rozważyć objazdy. 


Wójt: Niczego nie robimy "po cichu"

Do argumentów podnoszonych przez organizatorów pikiety odniósł się Damian Baj, wójt gminy Trawniki: 

- Przede wszystkim nieprawdziwy jest zarzut, że sprawa jest procedowana „po cichu” lub „na szybko”. Procedura trwa od ponad 15 miesięcy i jest prowadzona zgodnie ze wszystkimi przepisami prawa regulującymi planowanie przestrzenne" - zapewnia wójt. Zdaniem Damiana Baja, UG wielokrotnie ogłaszał informacje o prowadzonych konsultacjach społecznych w formie stacjonarnej oraz online, m.in. poprzez stronę internetową urzędu oraz oficjalne media społecznościowe. Mimo to frekwencja była znikoma. - W konsultacjach wzięło udział 28 osób - przyznaje wójt. 

- W kolejnych miesiącach z ramienia Urzędu Gminy Trawniki wykonano cały szereg różnorodnych czynności również ściśle określonych w branżowych przepisach prawnych, w tym pełną dokumentację planistyczną, sporządzono prognozę oddziaływania na środowisko, a projekt został skierowany do opiniowania i uzgadniania przez blisko 60 instytucji i organów publicznych. Wśród nich znalazły się między innymi Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, Wody Polskie, Państwowa Inspekcja Sanitarna, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, wojewoda, marszałek województwa, wojsko, lotnictwo cywilne i wojskowe oraz inne wyspecjalizowane instytucje państwowe - wylicza Damian Baj. 

- Łącznie uzyskano 55 pozytywnych stanowisk, uzgodnień lub tzw. milczących zgód wynikających z przepisów prawa. Uwagi zgłoszone przez część instytucji zostały lub są na bieżąco analizowane i uwzględniane w dalszych pracach nad projektem -  podkreśla i przypomina, że maksymalna wysokość elektrowni została obniżona z 290 do 250 metrów. 

- Należy również jasno wskazać, że obecnie nie jest procedowana sama budowa elektrowni wiatrowych. Trwa wyłącznie procedura planistyczna dotycząca możliwości ich lokalizacji w przyszłości. Nawet ewentualne uchwalenie planu miejscowego przez radę gminy nie oznacza automatycznej budowy farmy wiatrowej. Potencjalny inwestor musiałby przejść jeszcze wieloletnią procedurę środowiskową, uzyskać szereg decyzji administracyjnych, uzgodnień oraz pozwoleń wymaganych przez przepisy prawa. Najprościej rzecz ujmując sama inwestycja nie jest pewna nawet po uchwaleniu zmian w planie i może wystąpić najwcześniej w okolicach od 2030 roku - tłumaczy wójt. 

Włodarz Trawnik uzasadnia jednocześnie swoją aprobatę dla inwestycji. 

- Jako wójt mam obowiązek patrzeć na tę sprawę nie tylko przez pryzmat dnia dzisiejszego, ale również przyszłości całej gminy. Przed samorządem stoją bardzo poważne wyzwania związane z utrzymaniem szkół, infrastruktury drogowej, oświetlenia, gospodarki wodno-kanalizacyjnej, usług społecznych, bezpieczeństwa oraz wielu innych zadań, których mieszkańcy oczekują i mają prawo oczekiwać. Jednocześnie od lat obserwujemy niekorzystne zmiany demograficzne oraz stale rosnące koszty funkcjonowania samorządów. Dlatego obowiązkiem władz gminy jest analizowanie wszystkich zgodnych z prawem możliwości rozwoju oraz potencjalnych źródeł dochodów, które mogłyby w przyszłości wspierać realizację potrzeb mieszkańców. Nie oznacza to jednak automatycznej zgody na każdą inwestycję. Oznacza odpowiedzialne sprawdzenie, czy dana możliwość może zostać zrealizowana z poszanowaniem prawa, środowiska i interesu społecznego - opowiada. 

- Szanuję prawo mieszkańców do wyrażania swoich opinii, organizowania spotkań czy manifestacji. Jest to naturalny element debaty publicznej. Jednocześnie należy pamiętać, że w sprawie elektrowni wiatrowych do organów gminy wpływają zarówno głosy sprzeciwu, jak i głosy poparcia - zauważa Damian Baj. 

Według informacji wójta, petycja popierająca budowę farmy miała 770 podpisów, a ta złożona z jej przeciwników 552. 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama