Piotr Sadczuk nie jest już prezesem „Nafciarzy”. Z klubu odchodzi także trener Misiura, a dyrektor sportowy Radosław Kucharski będzie pracował tylko do końca czerwca.
Kibiców Motoru interesuje oczywiście najbardziej sytuacja szkoleniowca. Misiura od dawna jest „ulubionym” trenerem Zbigniewa Jakubasa. I wygląda na to, że prezes żółto-biało-niebieskich zdecydował o zmianie na ławce. Pracę straci Mateusz Stolarski, a zastąpi go właśnie były opiekun Znicza Pruszków.
Obowiązki prezesa klubu z Płocka przejął Maciej Wiącek, który podczas wtorkowej konferencji prasowej tłumaczył, co działo się ostatnio w ekipie Wisły.
– Ani przez chwilę nie negocjowaliśmy z żadnym z klubem, nie tylko z Motorem Lublin, z żadnym. Nie planowaliśmy odejścia Mariusza Misiury. Jakiś czas temu trener sam postanowił nas opuścić. Dostał, cytuję „ofertę życia, kontrakt, którego się w Polsce nie dostaje” – mówi Maciej Wiącek.
I zdradza więcej szczegółów odnośnie odejścia szkoleniowca.
– Nie akceptowałem czasu trwania nowego kontraktu, bo uważam że w polskich warunkach gwarantowana 3-letnia umowa, to stanowczo za długo. Trzeci rok był warunkowany osiągnięciem odpowiedniego wyniku sportowego. Trener na te warunki przystał. Wydawało się, że wszystko jest w najlepszym porządku. Przed wyjazdem trenera na wakacje spotkaliśmy się nawet w gabinecie prezydenta i potwierdziliśmy warunki dla trenera. Kilka dni później zadzwonił do mnie z wyjazdu, że jednak bardzo chce odejść, bo „warunki jego pracy w innym klubie są niepowtarzalne i nie do odrzucenia” – wyjaśnia nowy szef „Nafciarzy”.
– Najlepszym dowodem, że całkowita inicjatywa leżała po stronie trenera jest dokument – porozumienie na mocy którego trener wpłaca do kasy Wisły Płock kilkaset tysięcy złotych za wcześniejsze rozwiązanie umowy. Teraz jest człowiekiem wolnym, który może podjąć pracę w dowolnym klubie – zapewnia Wiącek.
Tomasz Włodarczyk z portalu meczyki.pl informował, że na trenera Misiurę czeka w Motorze Lublin trzyletnia umowa. Prezes Jakubas miał też obiecać szkoleniowcowi więcej środków na transfery.

Komentarze