Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Mariusz Misiura skomentował rozstanie z Wisłą Płock. "Powodem była utrata zaufania"

Po trzęsieniu ziemi w Wiśle Płock nadeszły także wstrząsy wtórne. W czwartek Mariusz Misiura, czyli prawdopodobnie nowy trener Motoru Lublin na łamach portalu nafciarski.pl przekazał swoją wersję wydarzeń, jeżeli chodzi o rozstanie ze swoim niedawnym pracodawcą.
Mariusz Misiura skomentował rozstanie z Wisłą Płock. "Powodem była utrata zaufania"

Autor: Sebastian Wiciński/Wisła Płock S.A.

Przypomnijmy, że od około tygodnia Misiura łączony jest z pracą w Motorze, gdzie niespodziewanie ma zastąpić w roli trenera Mateusza Stolarskiego. Tomasz Włodarczyk z portalu meczyki.pl poinformował, że na 45-letniego szkoleniowca w Lublinie czeka trzyletnia umowa.

Według Macieja Wiącka, który od wtorku pełni obowiązki prezesa klubu z Płocka, Misiura otrzymał od innego klubu „ofertę życia, której nie mógł odrzucić”. Szkoleniowiec w specjalnym oświadczeniu, które przekazał portalowi nafciarski.pl przedstawia nieco inną wersję wydarzeń.

– Nie akceptowałem czasu trwania kontraktu, bo uważam że w polskich warunkach gwarantowana 3-letnia umowa, to stanowczo za długo. Trzeci rok był warunkowany osiągnięciem odpowiedniego wyniku sportowego. Trener na te warunki przystał. Wydawało się, że wszystko jest w najlepszym porządku. Przed wyjazdem trenera na wakacje spotkaliśmy się nawet w gabinecie prezydenta i potwierdziliśmy warunki dla trenera. Kilka dni później zadzwonił do mnie z wyjazdu, że jednak bardzo chce odejść, bo „warunki jego pracy w innym klubie są niepowtarzalne i nie do odrzucenia”. Najlepszym dowodem, że całkowita inicjatywa leżała po stronie trenera jest dokument – porozumienie na mocy którego trener wpłaca do kasy Wisły Płock kilkaset tysięcy złotych za wcześniejsze rozwiązanie umowy. Teraz jest człowiekiem wolnym, który może podjąć pracę w dowolnym klubie – mówił we wtorek Maciej Wiącek.

Jak zdaniem trenera Misiury wygląda cała sytuacja?

– Chcę podkreślić jedną rzecz. W kwietniu moją intencją nie było odejście z Wisły Płock. Moją intencją było podpisanie nowego kontraktu i dalsze prowadzenie drużyny w kolejnym sezonie. Po awansie do Ekstraklasy i udanym sezonie chciałem kontynuować rozpoczęty projekt. Rozmawialiśmy o przyszłości zespołu, planowaliśmy kolejny sezon i dalszy rozwój klubu. Dlatego 12 kwietnia 2026 roku, po kilku miesiącach rozmów, osiągnęliśmy porozumienie dotyczące mojego nowego kontraktu. Przy stole siedzieli Prezes Piotr Sadczuk, Wiceprezes Wiącek, Dyrektor Kucharski oraz ja. Uzgodniliśmy warunki współpracy, a nowa umowa miała obowiązywać od 15 kwietnia. Otrzymałem również informację, że warunki zostały zaakceptowane przez Radę Nadzorczą – pisze w swoim oświadczeniu Mariusz Misiura.

Co działo się później?

– Gdybym chciał odejść, do takiego porozumienia nigdy by nie doszło. Zakładałem wtedy, że moja przyszłość jest związana z Wisłą Płock i że wspólnie będziemy przygotowywać klub do kolejnego sezonu. Mijały jednak kolejne dni i tygodnie. Pomimo osiągniętego porozumienia kontrakt nigdy nie został mi przedstawiony do podpisu. W tym czasie wielu pracowników klubu, członków sztabu oraz piłkarzy było świadkami tej sytuacji i okazywało mi wsparcie. Dziękuję Wam za to. Po czterech tygodniach oczekiwania, obserwowania zmian zachodzących w klubie oraz wielu rozmowach z żoną i najbliższymi doszedłem do wniosku, że nie chcę kontynuować pracy w miejscu, w którym w tak ważnej sprawie nie jestem traktowany w sposób partnerski. To właśnie wtedy moje podejście zaczęło się zmieniać. Nie dlatego, że pojawił się inny klub. Nie dlatego, że pojawiły się lepsze warunki finansowe. Powodem była utrata zaufania i poczucie, że ustalenia zawarte 12 kwietnia nie są traktowane poważnie. Dopiero wtedy zacząłem rozważać odejście z Wisły Płock.

 

Poniżej publikujemy całe oświadczenie trenera Misiury.

"Kochani Kibice, Piłkarze, Pracownicy Klubu i Przyjaciele Wisły Płock,

Kiedy dwa lata temu Prezes Piotr Sadczuk i Dariusz Sztylka zaprosili mnie do projektu Wisły Płock, czułem, że to właściwe miejsce dla mnie.

Miałem świadomość, jak trudne zadanie stoi przed nami. Klub miał za sobą dwa nieudane sezony – spadek z Ekstraklasy oraz brak awansu w kolejnym roku. W klubie można było wyczuć rozczarowanie, niepewność i brak wiary, że ten kierunek da się szybko odwrócić.

Podczas mojego pierwszego spotkania z kibicami poprosiłem Was o jedno – żebyśmy byli jednością. Żebyśmy wspólnie przeżywali emocje związane z drużyną, którą stworzymy.

Dziś mogę powiedzieć, że wspólnie dotrzymaliśmy tej obietnicy.

W pierwszym sezonie wywalczyliśmy awans do Ekstraklasy. W drugim, jako beniaminek, zakończyliśmy rundę jesienną na pozycji lidera Ekstraklasy. Przeżyliśmy wiele pięknych wieczorów przy Łukasiewicza, pokonując utytułowanych rywali i dając kibicom emocje, które obiecywaliśmy sobie na początku tej drogi.

Jestem dumny z tego, co wspólnie osiągnęliśmy.

Jednocześnie chcę odnieść się do powodów mojego odejścia, ponieważ w przestrzeni publicznej pojawiły się informacje, które nie oddają tego, jak wyglądały wydarzenia z mojej perspektywy.

Chcę podkreślić jedną rzecz. W kwietniu moją intencją nie było odejście z Wisły Płock. Moją intencją było podpisanie nowego kontraktu i dalsze prowadzenie drużyny w kolejnym sezonie.

Po awansie do Ekstraklasy i udanym sezonie chciałem kontynuować rozpoczęty projekt. Rozmawialiśmy o przyszłości zespołu, planowaliśmy kolejny sezon i dalszy rozwój klubu.

Dlatego 12 kwietnia 2026 roku, po kilku miesiącach rozmów, osiągnęliśmy porozumienie dotyczące mojego nowego kontraktu. Przy stole siedzieli Prezes Piotr Sadczuk, Wiceprezes Wiącek, Dyrektor Kucharski oraz ja. Uzgodniliśmy warunki współpracy, a nowa umowa miała obowiązywać od 15 kwietnia. Otrzymałem również informację, że warunki zostały zaakceptowane przez Radę Nadzorczą.

Gdybym chciał odejść, do takiego porozumienia nigdy by nie doszło.

Zakładałem wtedy, że moja przyszłość jest związana z Wisłą Płock i że wspólnie będziemy przygotowywać klub do kolejnego sezonu.

Mijały jednak kolejne dni i tygodnie. Pomimo osiągniętego porozumienia kontrakt nigdy nie został mi przedstawiony do podpisu.

W tym czasie wielu pracowników klubu, członków sztabu oraz piłkarzy było świadkami tej sytuacji i okazywało mi wsparcie. Dziękuję Wam za to.

Po czterech tygodniach oczekiwania, obserwowania zmian zachodzących w klubie oraz wielu rozmowach z żoną i najbliższymi doszedłem do wniosku, że nie chcę kontynuować pracy w miejscu, w którym w tak ważnej sprawie nie jestem traktowany w sposób partnerski.

To właśnie wtedy moje podejście zaczęło się zmieniać.

Nie dlatego, że pojawił się inny klub.

Nie dlatego, że pojawiły się lepsze warunki finansowe.

Powodem była utrata zaufania i poczucie, że ustalenia zawarte 12 kwietnia nie są traktowane poważnie.

Dopiero wtedy zacząłem rozważać odejście z Wisły Płock.

W związku z tym poinformowałem zarząd klubu o swojej decyzji dotyczącej zakończenia współpracy i poprosiłem moją agencję menedżerską o rozpoczęcie działań związanych z moją przyszłością zawodową.

Dopiero po kilku dniach, kiedy pojawiło się zainteresowanie moją osobą ze strony innych klubów, otrzymałem nową propozycję kontraktu ze strony Wisły Płock.

Była ona jednak znacząco różna od wcześniej uzgodnionych warunków. Obejmowała krótszy okres obowiązywania umowy, późniejszą datę rozpoczęcia współpracy oraz zmianę części zapisów dotyczących premii.

Po przeanalizowaniu sytuacji podtrzymałem swoją wcześniejszą decyzję.

Nie była to decyzja podjęta pod wpływem pieniędzy ani oferty z innego miejsca.

Była to decyzja wynikająca z poczucia szacunku do samego siebie, do swojej pracy oraz do wartości, którymi kieruję się w życiu.

Odchodzę z Wisły Płock po dwóch sezonach – z awansem do Ekstraklasy oraz 8. miejscem w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Odchodzę przede wszystkim z ogromną wdzięcznością wobec ludzi, których tutaj spotkałem.

Dziękuję wszystkim piłkarzom.

Dziękuję za zaufanie, codzienną pracę, wiarę w proces oraz za to, że wielokrotnie udowadnialiście, iż niemożliwe nie istnieje.

Dziękuję członkom sztabu szkoleniowego, działu medycznego, administracji klubu, pracownikom stadionu oraz wszystkim osobom, które każdego dnia wykonywały swoją pracę, często pozostając w cieniu. Nasze sukcesy są również Waszym sukcesem.

Dziękuję Prezesowi Piotrowi Sadczukowi za zaufanie, którym obdarzył mnie dwa lata temu. Bez tej decyzji nie byłoby naszej wspólnej historii.

Dziękuję Dariuszowi Sztylce za stworzenie fundamentów zespołu, który osiągnął sukces sportowy.

Dziękuję Radkowi za wsparcie, którego doświadczałem każdego dnia. Nie pozwoliłeś mi utonąć w najtrudniejszych momentach. Zawsze czułem Twoją wiarę i wsparcie. Nigdy nie miałem brata, ale gdybym mógł go wybrać, wybrałbym właśnie Ciebie.

Dziękuję władzom miasta za współpracę przez ostatnie dwa lata. Każda relacja czegoś uczy i każda pozostawia doświadczenia, które pomagają stawać się lepszym człowiekiem i trenerem.

Na końcu chcę podziękować Wam – Kibicom.

Przepraszam, że nie wygraliśmy każdego meczu.

Jednocześnie dziękuję za to, że byliście z nami zarówno w chwilach triumfu, jak i wtedy, gdy było trudniej.

Nigdy nie zapomnę stadionu wypełnionego ludźmi, eksplodującego po naszych bramkach. Nigdy nie zapomnę rozmów na ulicach miasta, słów wsparcia i poczucia, że wspólnie tworzymy coś większego niż tylko drużynę piłkarską.

Mam do Was jedną prośbę.

Wspierajcie tych piłkarzy.

To fantastyczna grupa ludzi i zawodników. Zasługują na Wasze wsparcie i zaufanie.

Czasami warto poznać więcej niż jedną perspektywę, zanim wyda się ocenę.

Będzie mi Was brakowało.

Wychodzę z tego klubu bogatszy o doświadczenia, relacje i wspomnienia, których nie odbierze mi nikt.

Dziękuję za wszystko.

Do zobaczenia po drugiej stronie sportowej rywalizacji"

Mariusz Misiura

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama