Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Alarm24

Błoto w kranie, umyć się nie da. W gminie Niemce od lat... nie ma wody

Brak wody. Suche krany. Woda spływająca kropelkami. Niekiedy lejące się błoto. Mieszkańcy gminy Niemce nie mają w czym się umyć, jak napełnić czajnika, od lat ich życie w okresie letnim staje się niebywale uciążliwe. - Mąż rano napełnia pojemniki wodą, żeby wieczorem mieć z czego przygotować kąpiel dla dziecka. Mamy XXI wiek! - irytuje się pani Ewelina. - Czekamy obecnie na niezbędne pozwolenia, aby włączyć je do sieci. Kiedy to nastąpi, problem powinien zostać rozwiązany - mówi nam wójt Marian Golianek. Może to jednak potrwać do końca... wakacji.
Błoto w kranie, umyć się nie da. W gminie Niemce od lat... nie ma wody

Źródło: Mieszkańcy gminy Niemce/Urząd Gminy Niemce

- Jesteśmy bezsilni i zdesperowani. Nasza sytuacja przybrała wymiar katastrofy. Od wielu lat w okresie letnim borykamy się w naszej gminie z poważnymi problemami z dostępem do wody. Ale to, co dzieje się w tym sezonie, przechodzi ludzkie pojęcie i urąga wszelkim standardom życia w XXI wieku. W ciągu dnia brakuje wody. Krany są całkowicie suche. Jeśli woda w ogóle się pojawia, spływa dosłownie kropelkami, uniemożliwiając napełnienie chociażby czajnika. W środku upalnego lata ludzie nie mają wody do picia, nie mają w czym się umyć, wykąpać dzieci, zadbać o podstawową higienę - mówi nam pani Agata.

Brak wody

- Mieszkam w gminie Niemce od sześciu lat i odkąd się wprowadziłem, problem z wodą występuje regularnie. W praktyce od pierwszego lata po podłączeniu do sieci doświadczam tego samego scenariusza. Gdy przychodzą upały, wody po prostu zaczyna brakować. Szczególnie dotyczy to weekendów. Piątek, sobota i niedziela to niemal pewny problem. W poprzednich latach najczęściej woda znikała około godziny 18-19 i wracała około 21. W weekendy bywało jeszcze gorzej: potrafiło jej nie być od 17 do 22. Takie sytuacje powtarzały się regularnie przez całe lato, zwłaszcza gdy temperatury przekraczały 30 stopni - relacjonuje pan Sebastian. 

Przekonuje, że tym razem sytuacja jest jednak znacznie poważniejsza.

- Niektórzy mieszkańcy twierdzili, że już w środę wieczorem, tydzień temu, zaczęły się problemy. W czwartek około godziny 17 zabrakło wody. W piątek było podobnie. W sobotę woda skończyła się już około 14 i nie było jej przez wiele godzin. Z rozmów z sąsiadami wynikało, że wróciła dopiero około północy. W niedzielę z kolei zabrakło jej około 8.40 rano. Pojawiła się na krótko około godziny 15, po czym ponownie zniknęła i wróciła dopiero późnym wieczorem.

Problemem nie jest wyłącznie brak wody. 

- Mieszkańcy od dawna zwracają uwagę również na jej jakość. Zdarza się, że z kranów płynie brunatna, zanieczyszczona woda. Sam mam w domu filtr i po przepuszczeniu zaledwie około metra sześciennego wody jest on mocno zabrudzony. Nie jestem specjalistą i nie wiem, czy wynika to z jakości samego ujęcia, czy ze stanu sieci wodociągowej. Być może to osady, rdza albo efekt starych rur. Faktem jest jednak, że nawet osoby zajmujące się instalacjami były zaskoczone skalą zanieczyszczeń. Formalnie woda spełnia normy i nadaje się do spożycia, ale w praktyce jest bardzo twarda i pozostawia wiele do życzenia pod względem jakości.

Nie da się umyć

- Mam małe dziecko. Kąpię je wieczorem, między 19 a 20.30, po całym dniu zabawy, kiedy jest spocone, zakurzone, po prostu wymaga umycia. Tymczasem właśnie o tej porze najczęściej nie ma wody - narzeka pani Ewelina. 

W gminie Niemce też mieszka od sześciu lat i potwierdza słowa pana Sebastiana o powtarzalności problemu.

- To nie jest tak, że woda leci słabym strumieniem. Zdarza się, że nie ma jej wcale. Sama miałam sytuację, kiedy weszłam pod prysznic, namydliłam głowę i nagle po odkręceniu wody nie poleciała nawet kropla. Najgorsze jest to, że mieszkańcy nie są o takich sytuacjach uprzedzani. Nie ma komunikatów informujących, że następnego dnia w określonych godzinach mogą wystąpić problemy z dostawą wody, żeby można było się przygotować. Są natomiast coroczne apele o oszczędne gospodarowanie wodą i ograniczanie jej zużycia.

Kręci głową, że jest to dla niej niezrozumiałe.

- Ja mówię z perspektywy rodzica małego dziecka. Ale są też gospodarstwa rolne. Ludzie, którzy muszą zapewnić wodę zwierzętom. Utrzymać swoje uprawy. Trudno zrozumieć, jak przez tyle lat można było nie przeprowadzić modernizacji sieci wodociągowej. Pamiętam, że gdy projektowaliśmy dom, architekt zwróciła uwagę na średnice rur w sieci. Była zdziwiona, że przy takiej infrastrukturze nadal wydawane są pozwolenia na budowę. Pozwolenie otrzymaliśmy, przez kolejne lata powstawały następne domy i budynki wielorodzinne, natomiast modernizacji sieci nadal nie przeprowadzono. Mieszkańcy płacą za wodę i podatki, a jednocześnie liczba odbiorców stale rośnie. Jeśli infrastruktura nie jest rozbudowywana, pojawia się problem z dostępnością wody. 

Życie rodziny pani Eweliny stało się uciążliwe.

- U nas doszło do tego, że mąż rano napełnia pojemniki wodą, żeby wieczorem mieć z czego przygotować kąpiel dla dziecka. Nie wyobrażam sobie czekać do 22 czy 23 z kąpielą dziecka tylko dlatego, że wcześniej nie ma wody. Przecież nie można codziennie kłaść dziecka spać brudnego i spoconego. Nie wspominam już nawet o tak podstawowych czynnościach jak gotowanie czy zwykłe funkcjonowanie w domu. Problem nie dotyczy wyłącznie całkowitych przerw w dostawie. Nawet kiedy woda jest, bardzo często ciśnienie jest tak słabe, że utrudnia normalne korzystanie z niej. Nie jestem specjalistką i nie chcę oceniać technicznych przyczyn, ale wydaje się, że problem dotyczy całej sieci.

Sprawa bagatelizowana

Pani Agata mówi, że mieszkańcy gminy Niemcy od lat piszą skargi, petycje i wiadomości do Urzędu Gminy. 

- Reakcja? Absolutny brak konkretnych działań i ignorowanie problemu - opowiada.

Pani Ewelina dodaje, że przez lata zgłaszała problem do jednej z radnych. 

- Miałam wrażenie, że sprawa była bagatelizowana. Słyszałam tłumaczenia, że wcześniej coś było blokowane albo że po zmianach we władzach sytuacja się poprawi. Tymczasem modernizacja sieci wodociągowej to proces, który wymaga wieloletniego planowania, projektów i inwestycji. Efektów tych działań jednak nadal nie widać - narzeka. 

Pan Sebastian w większej grupie brał udział w niedawno zorganizowanym spotkaniu z wójtem Marianem Goliankiem.

- Moim zdaniem część odpowiedzialności za obecną sytuację spoczywa właśnie na obecnym wójcie, który wcześniej przez wiele lat na dyrektorskich stanowiskach kierował Zakładem Gospodarki Komunalnej w Niemcach i wydawał zgody na nowe przyłącza. Jeśli było wiadomo, że sieć nie ma wystarczającej wydajności, należało uczciwie informować mieszkańców o ograniczeniach, zamiast podłączać kolejne nieruchomości. Skutki tych decyzji odczuwają wszyscy. Od dwóch i pół roku słyszymy o kolejnych przeszkodach administracyjnych. Najpierw zapewniano nas, że nowa studnia zostanie uruchomiona po majówce. Potem okazało się, że brakuje uzgodnień konserwatorskich. Następnie pojawił się problem z dokumentami w Wodach Polskich. Za każdym razem słyszymy, że potrzebne są kolejne decyzje, kolejne zgody i kolejne terminy. Mieszkańcy pytali podczas spotkania, czy wójt osobiście interweniował w instytucjach odpowiedzialnych za wydawanie pozwoleń. Odpowiedź była przecząca. Według jego relacji wystarczyły pisma i rozmowy telefoniczne. Dla wielu osób jest to niezrozumiałe. Jeśli problem dotyczy podstawowej potrzeby życiowej kilku tysięcy mieszkańców, oczekiwalibyśmy większego zaangażowania.

Atmosfera zniecierpliwienia

Dyskusja mieszkańców gminy Niemce z wójtem Goliankiem była momentami dość burzliwa.

- Apelowaliśmy, żeby wójt spotkał się bezpośrednio z mieszkańcami i zorganizował otwarte zebranie. Nie odnieśliśmy jednak wrażenia, że taki pomysł spotkał się z większym zainteresowaniem ze strony władz gminy. Dało się wyczuć atmosferę zniecierpliwienia. Oczekujemy prostych odpowiedzi: co się dzieje, kiedy problem zostanie rozwiązany i jakie działania są podejmowane? Otrzymujemy za to głównie urzędowe komunikaty napisane językiem niezrozumiałym dla przeciętnego odbiorcy. Szczególne zdziwienie budził fakt, że gmina dysponuje tylko jednym beczkowozem na cały swój obszar. Pytaliśmy, jakie działania podjęto w ostatnich latach, aby poprawić sytuację awaryjną. Trudno było uzyskać konkretne odpowiedzi. Tymczasem podczas ostatniego kryzysu przez kilka dni brakowało nie tylko wody, ale także rzetelnych informacji. Słyszymy, że rozwiązaniem problemu ma być nowe ujęcie wody. Jednak nawet przy najbardziej optymistycznym scenariuszu trudno oczekiwać szybkiej poprawy. Najpierw potrzebne są decyzje administracyjne, później pozwolenia budowlane, następnie kolejne zgody związane z prowadzeniem prac pod drogą wojewódzką. Terminy są przesuwane, realnie wielu mieszkańców uważa, że zakończenie inwestycji przed końcem wakacji jest mało prawdopodobne. A woda jest przecież dobrem podstawowym. Bez niej nie da się normalnie funkcjonować - mówi pan Sebastian. 

Wójt czeka na pozwolenia

Rozmawiam z wójtem Marianem Goliankiem.

- Mieszkańcy części gminy Niemce alarmują, że w okresie letnim mają problemy z dostępem do bieżącej wody. Czy rzeczywiście jest to poważny problem?

Marian Golianek, wójt gminy Niemce: - W tej chwili mamy sześć ujęć wody i problem dotyczy przede wszystkim jednego z nich: tego w Krasieninie Kolonii. Kłopoty pojawiają się w okresie letnim, kiedy zużycie wody wzrasta nawet trzykrotnie w porównaniu z normalnym okresem.

- Gmina była świadoma tego problemu wcześniej?

- Tak. Właśnie dlatego wybudowaliśmy już dwie nowe studnie. Czekamy obecnie na niezbędne pozwolenia, aby włączyć je do sieci. Kiedy to nastąpi, problem powinien zostać rozwiązany.

- Niektórzy mieszkańcy zarzucają jednak władzom gminy, że działania zostały podjęte zbyt późno.

- Nie zgadzam się z tym. Jestem wójtem od dwóch lat i od początku zajmuję się tą sprawą. To nie jest efekt zaniedbań z ostatnich dwóch lat, tylko problem narastający przez wiele wcześniejszych lat. Rozpoczęliśmy inwestycję obejmującą modernizację ujęcia i budowę nowych studni. Konsekwentnie ją realizujemy. Rozumiem mieszkańców. Każdy ma prawo się denerwować. Szczególnie gdy problem dotyczy tak podstawowej kwestii jak dostęp do wody. Musimy jednak działać zgodnie z prawem. Nie możemy omijać żadnych procedur ani podejmować jakichkolwiek działań, które później mogłyby skutkować konsekwencjami prawnymi.

- Na jakim etapie są obecnie formalności?

- Czekamy na decyzję Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie. Następnie potrzebne będzie jeszcze pozwolenie na budowę wydawane przez starostwo powiatowe.

- Z informacji, do których dotarłem, wynika, że minimalny czas oczekiwania na decyzję Wód Polskich to dwadzieścia jeden dni, ale termin ten może się wydłużać właściwie w nieskończoność.

- Takie są przepisy. Mam jednak nadzieję, że decyzja zostanie wydana w tym podstawowym terminie. Jesteśmy w stałym kontakcie z osobami prowadzącymi sprawę i oni zapewniają, że tak się stanie. Obecnie funkcjonujące ujęcie w Krasieninie Kolonii ma decyzję wodnoprawną wydaną jeszcze w 2022 roku. Aby dołączyć do niego dwie nowe studnie i zwiększyć możliwości poboru wody, najpierw trzeba wygasić dotychczasową decyzję, a następnie uzyskać nową. Postępowanie zostało wszczęte 8 czerwca 2026 roku.

- Proszę nie odebrać tego jako afront, ale czy nie można było rozpocząć tych działań wcześniej?

- Nie było takiej możliwości. Żeby złożyć wniosek, trzeba najpierw zgromadzić komplet dokumentów. Wcześniej wymagane są uzgodnienia między innymi z Urzędem Marszałkowskim i Sanepidem. Sama dokumentacja dotycząca odwiertów również musi przejść szereg procedur i uzyskać odpowiednie zatwierdzenia. Dopiero wtedy można przechodzić do kolejnych etapów. Chciałbym zaznaczyć, proces rozpoczął się od zabezpieczenia środków z przeznaczeniem na budowę studni, na sesji Rady Gminy w dniu 28 czerwca 2024 roku.

 - Czy rozważaliście jakieś nadzwyczajne, alarmowe, kryzysowe rozwiązania, które mogłyby przyspieszyć procedury?

- Na dziś korzystamy z normalnej ścieżki administracyjnej. Jesteśmy w kontakcie z Wodami Polskimi i otrzymujemy zapewnienia, że sprawa jest procedowana. Chcemy doprowadzić ten proces do końca i jak najszybciej uruchomić nowe studnie.

- Jak obecnie radzicie sobie z niedoborami?

- W nocy dopompowujemy zbiorniki. Niestety w miniony weekend doszło dodatkowo do awarii, która spowodowała opróżnienie części rezerw. Po usunięciu usterki potrzeba czasu, aby system wrócił do pełnej wydajności. Oczywiście, ludzie są zdenerwowani i trudno się temu dziwić. Staram się jednak tłumaczyć, jakie są realia prawne i techniczne. Nie wszystko zależy od gminy. Zresztą, problem dotyka także mnie osobiście. Mieszkam na tym terenie i również korzystam z tego ujęcia. Dla mnie ten problem także jest uciążliwy. Dlatego zależy mi na jego rozwiązaniu równie mocno jak mieszkańcom.

- Jak szybko można spodziewać się poprawy sytuacji?

- Po decyzji Wód Polskich czekają nas jeszcze kolejne formalności: pozwolenie na budowę, uzgodnienia związane z przewiertami pod drogą wojewódzką i pracami w pasie drogowym. Będziemy starali się przeprowadzić wszystkie te etapy jak najszybciej.

- Jak obecnie wyglądają problemy odczuwane przez mieszkańców?

- Najczęściej chodzi o spadki ciśnienia. Na wyższych kondygnacjach budynków zdarza się, że wody praktycznie nie ma, podczas gdy na parterze jest jeszcze dostępna. Nie twierdzę, że tak powinno być. Robimy wszystko, aby temu zaradzić. Przede wszystkim proszę mieszkańców o jeszcze trochę cierpliwości i wyrozumiałości. Wiem, że sytuacja jest trudna, ale naprawdę podejmujemy wszelkie możliwe działania, aby zapewnić mieszkańcom odpowiednią ilość wody i trwale rozwiązać ten problem.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama