Prezentację poprowadził dziennikarz sportowy Łukasz Wiśniowski. Najpierw wywoływał na scenę wszystkich członków sztabu szkoleniowego, a później zawodników. Kibice mogli się dowiedzieć, że kierownik drużyny Rafał Marzęda po zmianie sztabu ma zdecydowanie więcej pracy. Na koniec, jeżeli chodzi o trenerów na scenie zameldował się Mariusz Misiura, czyli następca Mateusza Stolarskiego.
Kiedy padło pytanie o cele na nowy sezon, ktoś z widowni rzucił „Liga Mistrzów”, a za chwilę „mecz z Barceloną”.
– Robimy wszystko, żeby spełnić wasze oczekiwania – zapowiedział trener Misiura.
– Kiedy przyszedłem na pierwszy trening i zobaczyłem, jakie umiejętności mają chłopaki, to uznałem, że nie możemy grać inaczej – musimy ofensywnie. Kluczem jest abyśmy byli bardziej zdyscyplinowani w tyłach. Nie chcemy jednak przesadzać. Jeżeli drużyna ma większy potencjał ofensywny, to chcemy go jeszcze wyzwolić, żeby zawodnicy mogli pokazać najlepszą wersję siebie – przyznał szkoleniowiec.
– To, że w poprzednim sezonie graliśmy przez pewien czas defensywnie, to nie znaczy, że jestem zwolennikiem takiej gry. Myślę, że ten sztab szkoleniowy, osoby, które w nim pracują, mają wajchę przesuniętą na ofensywę. Patrząc na to, jakimi zawodnikami dysponujemy, będziemy chcieli wykorzystać ten potencjał – dodał trener Misiura.
Później na scenie zaczęli się pojawiać piłkarze. Można było się dowiedzieć, że Paskal Meyer próbuje nauczyć kilku zwrotów po polsku Thomasa Santosa. Duńczyk po kilku podpowiedziach na koniec zachęcił kibiców „wszyscy na Motor”.
Z kolei Franciszek Lewandowski, czyli jeden z najmłodszych graczy w kadrze ekipy z Lublina przyznał, że jego nazwisko zobowiązuje do dobrej gry.
– Zrobię wszystko, żeby spełnić oczekiwania mojego nazwiska. Na każdym treningu będę się starał pokazać trenerowi i sztabowi, że jestem gotowy – zapowiedział Franek.
Ivo Rodrigues docenił dotychczasowe wsparcie od kibiców i poprosił o więcej także w najbliższych rozgrywkach.
– Zaufajcie tym, którzy zostali w zespole i tym nowym, którzy się w nim pojawiali. Zróbmy to razem dla Motoru – powiedział Portugalczyk.
Parę słów trzeba jeszcze poświęcić Jacquesowi Ndiaye. Po jego zagraniach na boisku, kibice często łapią się za głowy, a podobnie było podczas prezentacji. Praktycznie każdy zawodnik był wywołany do tablicy i powiedział podczas prezentacji kilka zdań od siebie. Kiedy do mikrofonu dorwał się Senegalczyk to... wykrzyczał kilka przekleństw po polsku i sobie poszedł, a Wiśniowski przyznał mu tytuł MVP wieczoru.
Karol Czubak musiał się wytłumaczyć ze zmiany numeru. W sezonie 26/27 będzie bowiem występował nie z dziewiątką, a z dziesiątką na plecach.
– W Gdyni grałem z tym numerem, mam też tatuaż z dziesiątką, a jak przychodziłem do Motoru, to ten numer był zajęty. Teraz nadarzyła się okazja, więc z niej skorzystałem. Z dychą grałem jeszcze w okręgówce czy czwartej lidze. Nie ma jednak dla mnie szczególnego znaczenia, po prostu ją lubię – wyjaśnił popularny „Czubi”, który potwierdził, że będzie też pierwszym kapitanem Motoru, a drugim został Rodrigues.
– Ja jestem pierwszym, ale jest też Ivo i rada drużyny. Razem będziemy zarządzać, będziemy liderami, ale mam nadzieje, że ich będzie nie czterech-pięciu, ale jeszcze więcej. Liczymy, że drużyna będzie jeszcze lepsza, że będzie potrafiła narzucić swój styl gry i że damy kibicom radość w każdym meczu. Wiemy, że mamy od nich wsparcie. Duży szacunek i podziękowania, że mogliśmy się spotkać w tak licznym gronie – dodał Karol Czubak.
Na koniec Weronika Uba, czyli Veroa zagrała na skrzypcach klubowy hymn.
Piłkarze zaprezentowali się oczywiście w nowych koszulkach meczowych od firmy Macron. Można było przyjrzeć się z bliska, jak wyglądają domowe stroje i te wyjazdowe. Znalazło się też trochę czasu na zdjęcia i autografy.
A jak wyglądają nowe koszulki? Ta jest wyjazdowa...

I tak wygląda domowa. Kluczowe jest oczywiście pytanie, ile kosztują? Wersja senior - 369 zł, a junior 329 zł. Przedsprzedaż ruszyła już na stronie sklep.motorlublin.eu

Komentarze