Przejęte oszczędności i manipulacja przez telefon
Oszustwo miało miejsce 17 lipca. Wszystko zaczęło się od wielu telefonów kiedy do 40-letniej mieszkanki powiatu bialskiego. Połączenia realizowano z nieznanych numerów. Po drugiej stronie słuchawki głos podający się za pracownika banku poinformował ją o rzekomym wniosku o kredyt, który ktoś miał złożyć na jej dane osobowe.
Manipulowana kobieta, przekonana o bezpośrenim zagrożeniu własnych środków, uległa presji i skrupulatnie wykonywała polecenia fałszywego konsultanta. Finał mistyfikacji okazał się zgubny w skutkach – 40-latka udała się we wskazane miejsce i osobiście przekazała nieznanemu mężczyźnie niemal 50 tysięcy złotych.
Zaskoczenie na placu budowy
Gdy poszkodowana zorientowała się, że padła ofiarą przestępstwa, natychmiast zgłosiła się do Komendy Miejskiej Policji w Białej Podlaskiej. Bialscy kryminalni podjęli natychmiastowe działania operacyjne i krok po kroku ustalali tożsamość wyłudzacza. Ślad doprowadził ich bezpośrednio do stolicy.
Do zatrzymania doszło na terenie jednej z warszawskich budów. Wykonujący tam pracę 20-letni podejrzany był kompletnie zaskoczony widokiem funkcjonariuszy i nie stawiał oporu.
Areszt i wizja długiego wyroku
Zebrany materiał dowodowy okazał się na tyle mocny, że w piątek Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej, na wniosek Policji i Prokuratury, zastosował wobec młodego mężczyzny najsurowszy środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania.
Mundurowi po raz kolejny apelują o czujność w kontaktach z osobami podającymi się za przedstawicieli instytucji finansowych.
„Pamiętajmy, że prawdziwi pracownicy banku nigdy nie proszą o przekazywanie gotówki osobom postronnym, wycofywanie oszczędności czy podawanie danych do logowania. W przypadku odebrania takiego telefonu należy natychmiast rozłączyć się i samodzielnie skontaktować z placówką” – przypomina aspirant Katarzyna Gągolińska z bialskiej policji.
Za popełnione oszustwo 20-latkowi grozi teraz kara do 8 lat pozbawienia wolności.

Komentarze