Szymański pochodzi z Gniezna, a do Lublina trafił przed sezonem 2017/18 i od tamtej pory nieprzerwanie występował w PGE Starcie. W czerwono-czarnych barwach zaliczył łącznie 283 występy. Złożyło się na to 247 spotkań w Polskiej Lidze Koszykówki, 12 rywalizacji w European North Basketball League, 10 w Pucharze Polski, siedem w Lidze Mistrzów (w tym jedną w eliminacjach), sześć w FIBA Europe Cup, a także jedną konfrontację w turnieju o Superpuchar kraju.
– W życiu każdego koszykarza przychodzi taki moment, kiedy piłka przestaje się odbijać. Po kolejnej ciężkiej kontuzji podjąłem decyzję o tym, aby zakończyć karierę. Nigdy nie spodziewałem się, że zaczynając grać w koszykówkę przeżyje tyle pięknych chwil i poznam tylu wspaniałych ludzi na swojej drodze. Mimo wzlotów i upadków uważam, że to był bardzo wartościowy czas w moim życiu i będę za tym tęsknił. Nie mam ulubionego momentu w swojej karierze, ale cenię ją za ludzi jakich spotkałem na swojej drodze. Znajomi, koledzy, trenerzy i rodzina, którą poznałem dzięki koszykówce. Uważam, że to była najważniejsza rzecz – powiedział kończący karierę center PGE Startu.
Szymański pożegnał się z koszykówką jako zawodnik, ale nie odchodzi z PGE Startu Lublin. Od teraz będzie bowiem pełnić rolę team managera pierwszego zespołu, a także będzie odpowiedzialny za prowadzenie treningów grupy młodzieżowej U11.
– W nowej roli czuję się dobrze. To trochę co innego być w klubie w nowej roli. Dobrze znam jednak koszykówkę i potrzeby zawodników ze względu na swoje doświadczenie. Cieszę się, że zostaję w klubie i z optymizmem patrzę w przyszłość – zapewnił 35-latek. – Będę także prowadzić jedną z drużyn młodzieżowych. Bardzo lubię pracę z dziećmi. Postaram się im przekazać swoje doświadczenie i czekam na ten etap z ekscytacją – dodał Szymański.

Komentarze