Piast w lecie stracił kilku ważnych zawodników i dlatego przez wielu ekspertów skazywany jest na spadek. Na razie drużyna trenera Daniela Myśliwca radzi sobie jednak całkiem nieźle. Po pięciu kolejkach ma na koncie cztery punkty.
Jedyne zwycięstwo odniosła po szalonym spotkaniu z Wisłą Kraków (4:3). Ostatnio do swojego konta dorzuciła za to „oczko” po domowym remisie z Legią. W międzyczasie była wysoka porażka w Poznaniu z Lechem 0:3, w którym jednak goście mieli swoje szanse. A do tego spotkanie u siebie z Wieczystą, w którym gospodarze do 87 minuty przegrywali aż... 0:4. Ostatecznie zawody zakończyły się jednak wynikiem 3:4. Na inaugurację podopieczni trenera Myśliwca długo remisowali za to bezbramkowo w Lubinie, ale ostatecznie przegrali 0:2.
Trzeba też dodać, że odkąd Motor wrócił do elity, to nie potrafił jeszcze pokonać rywala z Gliwic przed własną publicznością. Na koniec sezonu 24/25 była porażka 1:4, a w poprzednich rozgrywkach bezbramkowy remis. Na stadionie Piasta żółto-biało-niebiescy wygrali za to dwa razy: 3:2 i 2:1.
– Uważam, że patrzenie na przeciwników przez pryzmat punktów, po pięciu kolejkach nie ma sensu. Można zobaczyć, kto na tym etapie, w poprzednim sezonie był pierwszy, a kto ostatni i co wydarzyło się później. Uważam, że w Polsce pracuje coraz więcej mądrych ludzi, którzy potrafią budować drużyny. Jestem pod wrażeniem tego, jak Piast potrafił zbudowac zespół z mniejszym budżetem. Sporowadzają zawodników pod profil. Wiele osób traktuje Piasta jako drużynę, którą łatwo pokonać. A oni mają: fajne dziewiętki, świetnych skrzydłowych i bardzo ciekawą obronę. Czeka nas ciekawe spotkanie, ale my też mamy sporo atutów – zapewnia Mariusz Misiura.
Ekipa z Gliwic na razie jest w czołówce, jeżeli chodzi o strzelone gole (osiem, czwarte miejsce), ale na szarym końcu w temacie bramek straconych (aż 13).
– Tracą dużo goli, ale to nie znaczy, że z nami też tak będzie. To co było wcześniej nie ma większego znaczenia. Rywale chcą atakować dużą ilością zawodników, dlatego po stracie potrzebują więcej czasu, żeby odbudować swoją strukturę. Do każdego meczu podchodzą inaczej. Nie wiadomo, jak zrobią z nami. Dodatkowo, na pewno po pięciu meczach wyciągną jakieś wnioski, pewnie coś zmodyfikują. My też przygotowujemy się pod to, co chcemy zaprezentować. Czy wyjdą wysokim, czy średnim, czy niskim pressingiem, my będziemy na to przygotowani. Ciężko jednak zakładać, że przyjadą do nas z takimi samymi założeniami, jak na Lecha. Nasze też będą zupełnie inne niż w poprzednich spotkaniach – dodaje opiekun zespołu z Lublina.
Jeszcze bez Bourhane?
Jak wygląda sytuacja kadrowa w drużynie trenera Misiury? Do gry po kontuzji wrócił Ivo Rodrigues i w Kielcach od razu zaliczył asystę. Ze składu wypadł za to Yacine Bourhane. W czwartek defensywny pomocnik uczestniczył już w części zajęć zespołu, ale wygląda na to, że będzie gotowy dopiero na wtorkowy mecz STS Pucharu Polski z Legią Warszawa. Trener Misiura przyznał także, że pojawił się jeszcze jeden uraz u ważnego zawodnika i nie wiadomo czy gospodarze nie przystąpią do sobotnich zawodów osłabieni.
– Pojawił się mały problem z jednym z naszych czołowych zawodników, który nie trenował w czwartek. Wierzę jednak, że to nic poważnego – mówi trener Misiura.
Przekonuje również, że jest zadowolony z postępów, jakie systematycznie robi jego zespół.
– Pod kątem tego, co prezentujemy na boisku widać ten progres, że praca, której poświęcamy więcej czasu, przynosi efekty. Mam na myśli poprawę gry w obronie. Jeżeli chodzi o punkty, to pozostaje niedosyt. Uważam jednak, że mieliśmy najtrudniejszy terminarz tych pięciu spotkań. Cieszy mnie jednak także energia w drużynie, jak zawodnicy się zachowują i że rozumieją, co chcemy od nich wyegzekwować – przekonuje szkoleniowiec.
– Zdajemy sobie sprawę, że musimy wzmocnić rywalizacje, żeby przez 90 minut grać na takiej intensywność na: dziewiąte, na prawym skrzydle, potrzebujemy jeszcze tam zawodników. Chcemy w każdym elemencie robić progres i będziemy go także dzięki transferom – dodaje trener Misiura.

Komentarze