Zatrzymywanie się przed przejazdami kolejowymi powinno być obligatoryjne, a kierowcy, którzy lekceważą oznakowanie tego rodzaju narażają siebie i innych uczestników ruchu na niebezpieczeństwo. To wszystko prawda, ale pod warunkiem, że chodzi o tory, po których chociaż raz na jakiś czas może przejechać pociąg.
W przypadku "przejazdu", który przeciął nową drogę wojewódzką 801 na wysokości ul. Towarowej, ryzyko spotkania składu było zerowe. Odcinek torów był wyłączony z ruchu, a mimo to, w trakcie projektowania organizacji ruchu w tym miejscu potraktowano go dokładnie tak, jakby chodziło o czynną linię. Namalowano znaki poziome, ustawiono krzyże św. Andrzeja, znaki "STOP". Kierowcy wiedzieli, że nie ma potrzeby zatrzymywania pojazdu, ale żeby nie łamać przepisów musieli je respektować, co powodowało frustrację.
Zmotoryzowanym pomóc postanowiło Miasto Dęblin, które już prawie dwa lata temu rozpoczęło rozmowy z PKP-PLK o zmianie kategorii wskazango przejazdu kolejowo-drogowego oraz idącą za nim zmianę organizacji ruchu. O tym, że rozmowy te i wystąpienia do zarządcy kolejowej infrastruktury przyniosły oczekiwany efekt dębliński Ratusz poinformował dzisiaj za pośrednictwem mediów społecznościowych.
- Znak STOP został już usunięty. Zmiana oznakowania nie zwalnia oczywiście z obowiązku zachowania szczególnej ostrożności podczas przejeżdżania przez przejazd kolejowo-drogowy. (...) Dziękujemy za cierpliwość wszystkim kierowcom, którzy przez ostatnie lata sygnalizowali problem w tym miejscu - napisali urzędnicy.

Komentarze