Miejskie miliony i zimny prysznic na komisji
Połączone komisje Rady Miasta Chełm miały zająć się zwykłą korektą budżetową, lecz dyskusja natychmiast zeszła na opłakaną sytuację finansową miejskiej spółki. Skarbnik miasta odsłoniła karty, ujawniając rzeczywistą skalę dotychczasowej pomocy:
„Od 2024 roku miasto tutaj i w formie dopłat, i w formie dokapitalizowania przekazało środki w wysokości około 20,7 miliona” – poinformowała radnych.
Gdy radny Stanisław Mościcki dopytywał, czy nowa kwota 2,15 mln zł zapewni klubowi stabilność do grudnia, prezes Artur Juszczak odpowiedział bez jakichkolwiek dyplomatycznych uników:
„Moim zdaniem nie wystarczy. Finanse, które dostaniemy od miasta, starczą na zapłacenie niektórych zaległości i zrobienie chwilowego kroku do przodu” – odparł, po czym dolał oliwy do ognia: „Uważam, że dwa miliony na 99 procent nie starczy. Sądzę, że raczej nie damy rady utrzymać takiej płynności, żeby po prostu było na spokojnie i na wszystkie pobory na bieżąco”.
Długi, menedżerowie i „przelewanie z naczynia do naczynia”
Gdzie trafia nowa transza? Choć sytuacja siatkarzy jest stabilna, prezes przyznał radnemu Łukaszowi Krzywickiemu, że wobec piłkarzy pojawiły się poślizgi: „Mieliśmy za ostatni miesiąc poślizg” – tłumaczył, wyceniając brakującą sumę na około 30 tys. zł.
Prawdziwym ciężarem są jednak uregulowania wobec menedżerów oraz zobowiązania przejęte po poprzednikach. „To są zobowiązania poprzedniego zarządu, ja tylko kontynuuję tę rzecz” – wyjaśniał Juszczak.
Dodatkowo na jaw wyszedł kuriozalny mechanizm cyrkulacji miejskiej gotówki. Szef ChKS-u wyjawił, że tuż po objęciu stanowiska musiał zwrócić pieniądze do innej miejskiej jednostki:
„Pierwszą płatność, którą wykonałem, to musiałem zapłacić MOSiR-owi, a jest to 100 tysięcy” – zdradził prezes, określając wsparcie z budżetu wprost jako „przelewanie z jednego naczynia tego samego w drugie”.
Sponsorzy poszukiwani na gwałt
Zarząd spółki przekonuje, że nie zamierza żyć wyłącznie z podatków mieszkańców. Obecnie trwają negocjacje z około 20 podmiotami gospodarczymi, potencjalnym sponsorem tytularnym oraz Powiatem Chełmskim, a niektórzy obecni partnerzy mają zadeklarować wsparcie wyższe o 40–50 procent.
Problem polega na tym, że pozyskiwanie partnerów komercyjnych to – jak ujął sam prezes – „proces bardzo długofalowy”. Bieżące faktury i spłata porozumień nie poczekają. W chełmskim ratuszu nikt już nie pyta, czy spółka poprosi o kolejne środki, lecz kiedy padnie wniosek o następne miliony.

Komentarze