Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
ZOBACZ SKRÓT MECZU

Z Motorem nie ma nudy. Zagłębie straciło zwycięstwo w końcówce

W pierwszej połowie emocji było tyle, co na rybach. W drugiej pewnie kilka osób miało stan przedzawałowy. Motor przegrywał u siebie z Zagłębiem 0:2, długo bił głową w mur, ale ostatecznie po raz kolejny pokazał, że nie poddaje się w trudnych sytuacjach. Gospodarze zdobyli dwa gole i wywalczyli punkt.
Z Motorem nie ma nudy. Zagłębie straciło zwycięstwo w końcówce

Autor: DW

Nudy przed przerwą

W pierwszej części spotkania, to był dokładnie taki mecz, jaki zapowiadał Mariusz Misiura, czyli nie za bardzo do oglądania. Zanim minął kwadrans Sebastian Kerk uderzył z narożnika pola karnego obok słupka. Po drugiej stronie boiska, po centrze Filipa Lubereckiego, piłkę pod bramką na „kolanko” zgasił Jacques Ndiaye. Niestety, huknął nad poprzeczką.

W 33 minucie Marcel Reguła zagrywał wzdłuż bramki i trafił w rękę Tina Plavoticia. Sędzia najpierw wskazał na „wapno”, ale obejrzał sobie jeszcze powtórkę po interwencji VAR i ostatecznie karnego odwołał.

Na tym prawie zakończyły się emocje przed przerwą. Prawie, bo „Miedziowi” wyszli jeszcze z jedną akcją w doliczonym czasie gry. Reguła zagrał w pole karne z lewej flanki, piłkę źle odbił Bartosz Bereszyński, a Kerk miał mnóstwo szczęścia. Niemiec uderzył na bramkę, a rykoszet od... Plavoticia kompletnie zmylił Gaspera Tratnika. Efekt? Gol do szatni dla gości.

Szybki cios po przerwie

Motor na pewno miał mocne postanowienie, aby wyjść na drugą połowę i jak najszybciej wyrównać. Plan wziął jednak w łeb, i to błyskawicznie. Zagłębie już w 48 minucie zdobyło drugiego gola. Kerk wrzucił piłkę z rzutu wolnego, Michał Nalepa zgrał ją głową, a Reguła kapitalnie uderzył do rogu, nie dając szans bramkarzowi. Trzeba jeszcze wspomnieć pracę Filipa Kocaby, który blokował rywali, aby nikt nie przeszkodził w oddaniu strzału.

W tym momencie pewnie kilka osób pomyślało, że jest po zawodach. Gospodarze też potrzebowali chwili, żeby się pozbierać. Był nawet moment, kiedy nie mogli przejść linii środkowej, bo świetnie pressowali ich rywale. Co więcej, niewiele zabrakło, a w 52 minucie przyjezdni stanęliby przed kolejną, doskonałą okazją. Najpierw po akcji Reguły nie było strzału, a za chwilę w polu karnym zrobił się porządny „kocioł”, ale Aleks Ławniczak zdaniem arbitra faulował.

Pierwszy celny strzał po godzinie gry

Drużyna Mariusza Misiury powoli przejmowała inicjatywę, ale pierwszy celny strzał oddała dopiero w... 63 minucie. Rony Lopes ładnie huknął z okolic szesnastego metra. Zlatan Alomerović odbił jednak piłkę tak, jak trzeba – do boku. Od tego momentu oblężenie bramki „Miedziowych” rosło. Jak grzyby po deszczu mnożyły się stałe fragmenty gry. Ciągle brakowało jednak kropki nad i.

Ta przyszła na kwadrans przed końcowym gwizdkiem. Thomas Santos zagrał głową w pole karne, a sytuację powinien wyjaśnić Nalepa. Piłka zaplątała mu się jednak pod nogami, z czego skorzystał Mateusz Łęgowski. Dopadł do futbolówki i z bliska zaliczył kontaktowe trafienie.

W kolejnych fragmentach piłkarze trenera Leszka Ojrzyńskiego przeżywali ciężkie chwile. Przeciwnik zepchnął ich pod bramkę, a taktyka na wybijanie piłki przed siebie przez kilkanaście minut, to nigdy nie jest dobra strategia. Drużyna z Lubina przekonała się o tym w 87 minucie. Lopes dośrodkował spod chorągiewki, a Ndiaye na raty pokonał bramkarza rywali. Było jeszcze pięć dodatkowych minut, żeby powalczyć o trzecie z rzędu zwycięstwo 3:2. Nie udało się jednak wypracować kolejnej klarownej okazji.

Teraz Raków

Kibice i piłkarze nie będą mieli za wiele czasu, żeby rozpamiętywać piątkowe zawody. Już we wtorek Motor ponownie zagra przed własną publicznością. Tym razem w ramach drugiej rundy STS Pucharu Polski. Żółto-biało-niebiescy znowu zmierzą się z Rakowem Częstochowa, z którym nie tak dawno przegrali na wyjeździe 1:2. Jak będzie tym razem? Mecz rozpocznie się o godz. 17.30.

Motor Lublin – Zagłębie Lubin 2:2 (0:1)

Bramki: Łęgowski (74), Ndiaye (87) – Kerk (45+1), Reguła (48).

Motor: Tratnik – Lukoszek (72 Santos), Bereszyński, Plavotić, Luberecki (85 Posmyk), Bourhane (56 Łęgowski), Simon (72 Tall), Rony Lopes, Ndiaye, Czubak, Aiko (56 Ronaldo).

Zagłębie: Alomerović – Yakuba, Ławniczak, Colina (46 Michalski), Dąbrowski, Corluka (90+5 Mlinarić), Dziewiatowski (66 Sypek), Nalepa, Kerk (66 Szymczak), Kocaba, Reguła (75 Grzybek).

Żółte kartki: Bourhane, Czubak – Colina, Grzybek.

Sędziował: Mateusz Jenda (Warszawa).

Widzów: 7618.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama