Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Zamość

Turecki wykonawca pakuje walizki. S17 pod Zamościem utknęła w martwym punkcie

Plany były ambitne: szybkie, nowoczesne połączenie Zamościa z Tomaszowem Lubelskim. Rzeczywistość okazała się jednak bolesnym zderzeniem z drogową impotencją. Turecka firma Kolin Insaat oficjalnie poinformowała Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad, że nie zamierza kontynuować prac na 18,5-kilometrowym fragmencie S17. Efekt? Licznik zaawansowania robót utknął na zatrważającym poziomie 9 procent, a kierowców czeka kolejny maraton cierpliwości.
Droga S17
Rezygnacja z budowy S17 pod Zamościem to nie jedyny problem tureckiego giganta w Polsce

Źródło: GDDKiA

Zamiast ryczących silników koparek i zapachu świeżego asfaltu – głucha cisza i pisma procesowe. Tak dziś wygląda plac budowy kluczowego odcinka drogi ekspresowej S17 Zamość Południe – Tomaszów Lubelski Północ. Historia tej inwestycji od początku przypominała bieg z przeszkodami, ale obecny zwrot akcji to oficjalna katastrofa kontraktowa.

Kontrakt podpisany, roboty stoją

Wszystko zaczęło się w listopadzie 2022 roku, gdy podpisano umowę na zaprojektowanie i budowę drogi. Biurokratyczne procedury przeciągały się jednak w nieskończoność – kluczowe zezwolenie na realizację inwestycji drogowej (ZRID) uzyskano dopiero w 2025 roku. Z powodu tych opóźnień dyrekcja poszła wykonawcy na rękę, przesuwając oficjalny termin finału prac na drugą połowę 2028 roku.

Przesunięcie kalendarza nie zmobilizowało jednak tureckiego koncernu. Gdy GDDKiA wystosowała oficjalne ultimatum dające 28 dni na powrót do robót pod groźbą zerwania umowy, riposta ze strony Kolin Insaat była zaskakująca. Zamiast ciężkiego sprzętu, do dyrekcji trafiło oświadczenie, że wykonawca nie zamierza kontynuować budowy.

- W naszej ocenie przedstawione w piśmie stanowisko firmy jest bezpodstawne i nie wywołuje skutków prawnych. Postawa wykonawcy świadczy o braku zainteresowania kontynuacją budowy i niestety będzie miała wpływ na termin zakończenia inwestycji – odpowiada stanowczo GDDKiA.

Drogowcy uspokajają, że interesy Skarbu Państwa chroni zabezpieczenie należytego wykonania umowy, a kroki prawne zostaną podjęte niezwłocznie. Zamiast płynnego finiszu, drogowców czeka teraz rozliczenie wykonanych zaledwie 9 procent prac i szukanie nowego wykonawcy.

Problem nie tylko na Lubelszczyźnie

Rezygnacja z budowy S17 pod Zamościem to nie jedyny problem tureckiego giganta w Polsce. Firma zostawia za sobą ślad opóźnień również w innych regionach:

S19 Malewice – Chlebczyn (woj. podlaskie): Mimo że zaawansowanie wynosi ponad 90 procent, prace są mocno opóźnione, co blokuje otwarcie sąsiedniego, gotowego już odcinka trasy.

S19 Lutcza – Domaradz (woj. podkarpackie): Inwestycja złapała poślizg na samym starcie – wniosek o pozwolenie na budowę (ZRID) został złożony z poważnym opóźnieniem.

Scenariusz dla odcinka Zamość – Tomaszów Lubelski jest obecnie przesądzony: po prawnym zamknięciu sporu drogowców czeka ogłoszenie nowego przetargu. Dla kierowców ze Wschodu oznacza to jedno – trasa, która miała być kręgosłupem komunikacyjnym regionu, po raz kolejny znika za horyzontem mglstych obietnic.

 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama