Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Budujemy drużynę, z której będą dumni kibice. Opinie po meczu Cracovia - Motor

W piątkowy wieczór Motor czwarty raz z rzędu odwrócił wynik meczu. Tym razem wygrał na wyjeździe z Cracovią 2:1. Jak spotkanie oceniają trenerzy obu klubów?
Budujemy drużynę, z której będą dumni kibice. Opinie po meczu Cracovia - Motor

Autor: Motor Lublin/X

Mariusz Misiura (Motor Lublin)

– Serdeczne podziękowania dla wszystkich pracowników klubu, kibiców, dla wszystkich osób, które były z nami w październiku. Ten miesiąc był dla nas fantastyczny. Cztery mecze i 10 punktów. Czujem naprawdę dumę z tego, jak punktujemy i jak gramy. To kolejne spotkanie, już czwarte z rzędu, które musimy odwrócić. Chociaż ta drużyna dwa dni temu grała 120 minut, to z naszym personelem medycznym zrobiła wszystko, żeby wziąć udział w meczu, a później, żeby odwrócić spotkanie, wytrzymać napór w końcówce i wygrać zasłużenie. Mając takie sytuacje, jak Fabio czy uderzenie Karola Czubaka z głowy, to wydaje mi się, że mieliśmy okazje, żeby strzelić na 3:1. Jesteśmy szczęśliwi i dumni.

Czy jest zaskoczony, że mimo dogrywki Motor nie dał się stłamsić w końcówce?

– Pracuję w Motorze dopiero cztery miesiące. Razem ze mną dołączyła duża grupa trenerów. Nie raz powtarzałem, że pracujemy z mądrymi ludźmi. Miałem takie poczucie, że jesteśmy zregenerowani. To wymagało dużo pracy, to coś fantastycznego, bo to była praca do godz. 20, żeby każdy zawodnik był przygotowany. Cieszę się, że tak wyglądaliśmy fizycznie, bo nie odstawaliśmy od przeciwnika.

Mental Motoru...

– Odwracamy po raz czwarty mecz w październiku, każdy mecz się dla nas tak zaczyna. Po porażkach powtarzałem, że z tej mąki będzie chleb, że jestem dumny z drużyny i że trzeba wierzyć w proces. To konsekwencja wyboru zawodników, z takim charakterem. Bartek Bereszyński, to coś niesamowitego co zrobił, żeby wziąć udział w tym meczu. To samo Yacine, Karol w ostatnich minutach nie widział już na oczy. Wydaje mi się, że buduje się świetna grupa ludzi, chcemy zbudować drużynę, z której będą dumni kibice, zobaczymy co nam to przyniesie na koniec.

Karol Czubak...

– Przeciwnicy bardzo dobrze się na niego szykują. Dzięki temu wyciągamy najlepszego obrońcę iw chodzi tam, jak w Krakowie Jacek i Rony. Z tego padła bramka na 2:1. Dla Karola też przyjdą świetne momenty, oddał dobry strzał głową, ale świetną interwencją popisał się bramkarz. Wierzymy jednak w Karola, a najważniejsze, że drużyna wygrywa.

Postawa bramkarza...

– Cieszymy się z występu „Traty”. Wcześniejsze mecze grał bardzo dobrze, ale jemu lub jednemu z obrońców przydarzał się błąd indywidualny i traciliśmy bramkę. Cracovia była groźna przy strzałach z dystansu, a „Trata” był fantastyczny. Na pewno był jednym z bohaterów i pomógł w zwycięstwie.

Taktyka na mecz w Krakowie...

– Klucz był taki, żeby nie pozwalać Cracovii na zbyt wiele. To nam się nie do końca udało. W przerwie była dobra praca sztabu i drużyny, bo zmodyfikowaliśmy delikatnie ustawienie bocznych obrońców. Dzięki temu mieliśmy bardzo dużo odbiorów na połowie przeciwnika. Czytanie meczu było na bardzo dobrym poziomie. Mieliśmy poczucie, że większość spotkania kontrolujemy. Ryzyko jednak było, że któreś dośrodkowanie może się zakończyć groźną sytuację.

Zmęczenie po STS Pucharze Polski...

– Zastanawialiśmy się czy dać komuś odpocząć, ale byliśmy pod wrażeniem współpracy naszych trenerów z zawodnikami. Testy medyczne pokazały nam, że w czwartek rano brakowało nam 5 procent do pełnej regeneracji. Dlatego byliśmy pewnie, że na spotkanie będziemy w pełni gotowi i że wytrzymamy trudy meczu. Gratuluję drużynie, cieszę się, że kibice przyjechali licznie i mogli zobaczyć to zwycięstwo. Cieszę też z pokonania prezesa Sadczuka, z którym pracowaliśmy w Wiśle Płock.

Bartosz Grzelak (Cracovia)

– Doskonale rozumiem frustrację wszystkich kibiców. Druga porażka z rzędu, osobiście czuję się tak samo, wszyscy jesteśmy rozczarowani. Jak się patrzy chronologicznie na mecz, to na początku było równo. Oni mieli dobrą okazję po strzale Karola Czubaka. „Madej” nas uratował. Potem my zdobyliśmy gola i mieliśmy inne sytuacje, dosyć dobre. Jak Motor wyrównał, to zaczęliśmy tracić naszą grę. Nie prezentowaliśmy się wtedy dobrze. Kiedy wróciliśmy do meczu, to straciliśmy drugą bramkę. W przerwie musieliśmy stworzyć energię i uwierzyć w to, co robimy. Po przerwie wyszliśmy bardzo intensywnie. Mieliśmy dużo piłki, ale nie byliśmy celni w naszych podaniach do pola karnego. Mieliśmy bardzo dużo dośrodkowań, ale nie udało się trafić do odpowiedniego piłkarza. Rywale nisko się bronili i liczyli na kontry, a my próbowaliśmy coś kreować. Nie udało się i jesteśmy w bardzo ciężkiej sytuacji. Nie chodzi o to, żeby krzyczeć, trzeba to wszystko przeanalizować i sprawdzić, co możemy robić lepiej, przed nami ważny tydzień.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama