Koncert przez pół godziny
W pierwszych minutach rzeczywiście nie brakowało walki, zwłaszcza w środku pola. Gospodarze szybko wyszli jednak na prowadzenie, bo już w szóstej minucie.
Wiele rzeczy w akcji bramkowej zrobili dobrze. Począwszy od doskoku do rywala w wykonaniu Patryka Walisia, który wypchnął zawodnika Wisłoki, a ten stracił piłkę. Następnie, w środku pola świetnie mając przeciwnika na plecach, z futbolówką odwrócił się Lepiarz, po czym błyskawicznie zagrał na prawo do Rodiona Serdiuka. Ten miał trochę szczęścia zagrywając w pole karne. Złapał obrońcę na wykroku. Piłkę w polu karnym przejął Jairo Rodriguez, a za chwilę z bliska otworzył wynik.
180 sekund później Fabian Iwanek powinien dogrywać do kolegów, ale sam uderzył na bramkę z ostrego kąta. Po kwadransie dwójkowa akcja Serdiuka z Rodriguezem zakończyła się kolejną, kapitalną szansą dla Kolumbijczyka. Skrzydłowy minął obrońcę, ale tym razem huknął prościutko w bramkarza.
Dosłownie za chwilę piłkarz pozyskany z Bugu Hanna miał okazję, żeby się poprawić. Iwanek świetnie przedarł się lewą flanką, wrzucił w szesnastkę, a tam głową piłkę dobrze zgrał Dominik Skiba. W piątce czas na przyjęcie i na skuteczny strzał miał Rodriguez, więc błyskawicznie zrobiło się 2:0.
To wcale nie był jednak koniec popisów ekipy z Zamościa. Co prawda Wisłoka na chwilę „siadła” na rywalach, ale w kolejnych fragmentach straciła ochotę do gry, bo została po mistrzowsku wypunktowana.
W 27 minucie Rodriguez wywalczył rzut wolny. Ze stojącej piłki dośrodkował Kamil Bartoś, a groźny strzał głową oddał Serdiuk. Z pierwszą próbą gospodarzy poradził sobie Paweł Sokół. Bramkarz gości był jednak bezradny przy dobitce Skiby. Kapitan za chwilę spróbował szczęścia z dystansu. Niewiele zabrakło do szczęścia, bo przymierzył w słupek.
Minęło kilkadziesiąt sekund, a to ekipa z Dębicy miała rzut wolny na połowie przeciwnika. Kilka razy futbolówka wracała w pole karne Hetmana, ale miejscowi za każdym razem wybijali ją do przodu. To ostatnie wybicie zakończyło się świetną kontrą. Rodriguez zdecydowanie wygrał pojedynek biegowy na dystansie połowy boiska, a w sytuacji sam na sam z bramkarzem, podwyższył wynik na 4:0. Przy okazji skompletował klasycznego hat-tricka.
Ostatni kwadrans to szanse po stronie drużyny trenera Gieresza, ale i trochę niepotrzebnej zabawy we własnej szesnastce. Zamościanie prosili się o kłopoty, ale na szczęście do przerwy zostało 4:0.
Nerwy po przerwie
Po przerwie stało się najgorsze, co mogło się stać. Wisłoka szybko zaliczyła pierwsze trafienie. I to zdecydowanie za łatwo. Szymon Feret miał za dużo miejsca na prawej flance. Dograł w pole karne, gdzie kryty na radar był Kacper Maik. Ten ostatni pokonał Michała Kota strzałem w krótki róg.
W kolejnych fragmentach drużyna z Dębicy złapała wiatr w żagle. Praktycznie nie schodziła z połowy rywali. Hetman kilka razy był w poważnych tarapatach, ale jednak przetrwał te najtrudniejsze chwile.
W 66 minucie powinno być po zawodach. Kapitalną kontrę dwóch na jednego wyprowadził Bartoś. Odegrał do Rodrigueza, a ten zagrał bardzo altruistycznie. Nie kończył akcji sam, tylko oddał futbolówkę do kolegi. Bartoś fatalnie zakończył jednak akcję – strzałem prosto w bramkarza. Efekt? Zamiast 5:1, za chwilę było 4:2 po serii błędów. Waliś najpierw podał pod nogi rywali, Kot zdołał obronić pierwszy strzał, ale Waliś nie upilnował Damiana Śliwy, który z bliska zdobył drugiego gola dla przyjezdnych.
Później jeszcze kilka razy pod bramką zespołu z Zamościa było gorąco. Na szczęście w samej końcówce drużyna trenera Gieresza potrafiła oddalić grę od swojej szesnastki. Dzięki temu wygrała piąty mecz z rzędu i zrównała się punktami z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski oraz Wisłoką. Wszystkie ekipy mają po 29 „oczek”, a wyprzedza je tylko Chełmianka (40 pkt.).
Hetman Zamość – Wisłoka Dębica 4:2 (4:0)
Bramki: Rodriguez (5, 17, 30), Skiba (27) – Maik (49), Śliwa (67).
Hetman: Kot – Serdiuk, Szymala, Waliś (68 Szatała), Ziętek (77 Wardęski), Bartoś (77 Górski), Sikora, Rodriguez, Iwanek (67 Kraska), Skiba, Lepiarz (90 Szczygieł).

Komentarze