Lekarki nie wykryły guza. Pacjent walczy o życie
Dwie lekarki ze szpitala w Puławach staną przed sądem. Odpowiedzą za błąd w sztuce. Nie wykryły u pacjenta guza mózgu, czym naraziły go na utratę życia
- 15.03.2014 10:15

Główną oskarżoną w tej sprawie jest Elżbieta W., ordynator Oddziału Udarowego i Neurologii Szpitala Specjalistycznego w Puławach. Przed sądem stanie również Anna S.P., lekarka z oddziału neurologicznego, która opiekowała się pacjentem.
57-letni Zbigniew P. trafił do puławskiego szpitala w lutym 2011 roku. Chorował na nadciśnienie, miał zaburzenia mowy. Mężczyzna został skierowany na tomografię głowy, którą przeprowadzono bez podania tzw. kontrastu. Badanie wykazało niedokrwienie lewej półkuli mózgowej.
Mężczyzna dostał leki i kiedy jego stan się poprawił, wypisano go do domu. Do maja 2011 roku trzy razy pojawiał się na wizytach kontrolnych w niepublicznym ośrodku opieki zdrowotnej, u doktor Elżbiety W. Mężczyzna zgłaszał m.in. kłopoty z widzeniem.
W maju powróciły problemy z mową, więc Zbigniew P. ponownie trafił do szpitala w Puławach. Tym razem lekarze wykonali tomografię z podaniem kontrastu. Wykryli guza mózgu. 57-latek został zakwalifikowany do operacji i wypisany do domu. Nie kontynuował już jednak leczenia w Puławach.
Badanie w prywatnym ośrodku w Lublinie potwierdziło, że w lewej półkuli mózgu znajduje się guz. W czerwcu 2011 roku mężczyzna trafił do lubelskiego szpitala SPSK 4, gdzie przeszedł operację. Jesienią nastąpił jednak nawrót choroby. Mężczyznę poddano kolejnemu zabiegowi. 57-latek wciąż walczy z nowotworem. Na początku tego roku lekarze stwierdzili, że guz znów się rozrasta.
W sprawie powołano biegłych z uczelni we Wrocławiu i Białymstoku. Wszyscy zgodnie orzekli, że dla prawidłowej diagnozy konieczne było wykonanie tomografii z podaniem kontrastu. Należało również zlecić rezonans magnetyczny. Okazało się, iż guz w mózgu pacjenta powstał, zanim ten zgłosił się do puławskiego szpitala. Biegli uznali, że "zaniechanie diagnostyki było błędem lekarskim”. W rezultacie lekarze z Puław zmniejszyli szanse na wygraną z nowotworem.
Obie lekarki odpowiedzą za nieumyślne narażenie życia pacjenta. Nie przyznają się do winy. Z aktu oskarżenia wynika, że wzajemnie obciążają się odpowiedzialnością. Wskazują również na innych lekarzy ze swojego szpitala. Polemizują także z ustaleniami biegłych.
Reklama













Komentarze