Wilczur pogryzł małą dziewczynkę
Półtoraroczną Natalię pogryzł pies jej dziadków. Dziecko przebywa w Klinice Chirurgii Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie. Ma głębokie rany głowy i twarzy. Częściowo oderwane ucho udało się przyszyć.
- 30.12.2002 20:16
Natalia przyjechała z rodzicami z Ząbek koło Warszawy do dziadków mieszkających w domu jednorodzinnym w Lublinie na święta. Mama prowadziła dziewczynkę za rączkę, kiedy pies dziadków, młody wilczur, rzucił się na dziecko. Złapał Natalię za głowę. – Ma rany głowy, twarzy, policzków – mówi prof. Jerzy Osemlak, kierownik Kliniki Chirurgii i Traumatologii Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie, w której przebywa dziewczynka. – Jedno ucho było częściowo oderwane, ale udało się je przyszyć. Dziecko miało też głęboką ranę w okolicach tętnicy szyjnej. Jej przegryzienie mogło spowodować śmierć na miejscu.
Pies był szczepiony. Dziewczynka uniknie więc zastrzyków przeciw wściekliźnie. Rodzina dziecka tłumaczy, że wilczur zaatakował, ponieważ był zazdrosny. Do tej pory to on był pupilem dziadków. Kiedy z wizytą przyjechała wnuczka, seniorzy swoje zainteresowanie skierowali na dziecko.
To nie pierwszy w ostatnim czasie przypadek pogryzienia dziecka. Przed świętami Dziennik pisał o 10-letnim Patryku z Lublina, którego przed wejściem do klatki schodowej zaatakował pies sąsiadki. Mieszaniec był na smyczy i w kagańcu. Ale wyrwał się właścicielce. W momencie, kiedy skoczył na chłopca, kaganiec spadł. Dziecko miało rany twarzy. Najbardziej uszkodzona była górna warga. Sprawą zajęły się policja i prokuratura.
Reklama
Komentarze