Wreszcie gole
W dwóch poprzednich meczach podopieczni trenera Koczona mieli multum sytuacji, a zdobyli tylko dwa gole. Zwłaszcza przed tygodniem Ezana Kahsay i spółka pudłowali na potęgę. Już do przerwy w Biłgoraju powinni mieć w zapasie kilka bramek, a ostatecznie przegrali 0:2. W Janowie nigdy nie gra się łatwo, więc piłkarze klubu z Wieniawy nastawiali się na kolejną ciężką przeprawę.
Po drugim kwadransie objęli prowadzenie i trzeba przyznać, że dopisało im szczęście. Rafał Król strzelił z rzutu karnego w słupek, ale Patryk Rojek, który sprokurował jedenastkę dostał piłką w plecy, po czym ta wylądowała w siatce. Przed przerwą kapitalnym strzałem wyrównał Mikołaj Kosior, ale po przerwie worek z bramkami dla Lublinianki rozwiązał się na dobre.
Szybko po wznowieniu gry trafił Patryk Drozd. Później było kilka zmarnowanych szans, jednak w końcówce Bartosz Janiszek i Piotr Pacek upewnili się, że trzy punkty pojadą do Lublina.
Paweł Babiarz pożegnał się z Tomasovią
Duże zmiany w lecie, a do tego sporo kontuzji. Efekt? Kiepskie wejście w sezon Tomasovii, która po sześciu meczach miała na koncie tylko siedem punktów. Po siódmym występie nic się nie zmieniło. Na ławce nie było już Pawła Babiarza, który pożegnał się z drużyną. Tymczasowy następca – Artur Jaremko na dzień dobry musiał uznać wyższość Lewartu. Zespół z Lubartowa wygrał w Tomaszowie Lubelskim 4:1.
Nie zabrakło jednak kontrowersji. Pierwszy gol padł z rzutu karnego, a Arkadiusz Bednarczyk wykonywał jedenastkę... dwa razy. Najpierw Ostap Shpakivsky wyczuł intencje strzelca i odbił uderzenie. Sędzia boczny od razu podniósł jednak chorągiewkę i sygnalizował, że konieczna będzie powtórka. Miejscowi protestowali, ale nic już nie wskórali. Niewiele zabrakło, aby bramkarz wygrał także drugi pojedynek. Bednarczyk tym razem uderzył w sam środek bramki, a Shpakivsky pechowo odbił futbolówkę do siatki.
– Ja uważam, że traciliśmy bramki, których nie powinno się tracić. Pierwszy karny taki „miękki”, pozostaje niesmak, bo tracimy bramki w sytuacji, kiedy zespół wychodzi nakręcony, ambitny i zaangażowany. Bramkarz łapie, a za chwilę powtórka karnego. Chciałem podziękować chłopakom, że podjęli walkę. Wynik wysoki, ale ja widziałem determinację i wolę walki na boisku i za to chłopakom dziękuję – ocenia Jaremko na profilu Tomasovia.Tomaszow.info.
Nie wiadomo jednak czy dalej będzie prowadził drużynę. Już w środę niebiesko-białych czeka spotkanie w ramach okręgowego Pucharu Polski, a w sobotę znowu liga.
Radzyń na podium
Ciekawie było na początku derbów pomiędzy ekipami z Łukowa i Radzynia Podlaskiego. Te drugie Orlęta powinny prowadzić od piątej minuty. Marcel Obroślak nie wykorzystał jednak rzutu karnego.
Po kwadransie na listę strzelców wpisał się jednak Krzysztof Cudowski. Sprawy skomplikowały się niedługo później, a konkretnie w 22 minucie, kiedy Klim Morenkov wyleciał z boiska. Mimo gry w dziesiątkę, drużyna Artura Bożyka jeszcze przed przerwą ustaliła rezultat za sprawą Karola Rycaja.
WYNIKI 7. KOLEJKI
Janowianka Janów Lubelski – Lublinianka 2:4 (Kosior 41, Piechniak 90 – Rojek 30-samobójcza, Drozd 47, Janiszek 79, Pacek 81)
Łada 1945 Biłgoraj – Avia II Świdnik 2:1 (Wachowicz 19, Czułowski 23 – Marek 21)
Świdniczanka – MKS Ruch Ryki 3:1 (Wąsowicz 35, 50, Kędra 45 – Piotrowski 31)
Tur Milejów – Górnik II Łęczna 0:0
Tomasovia Tomaszów Lubelski – Lewart Lubartów 1:4 (M. Szuta 90 – Bednarczyk 25-z larnego, Paluch 29, Najda 50, Żelisko 67-z karnego)
Bug Hanna – Powiślak Końskowola 1:2 (Daniłosio 18 – Semeniuk 24, Piasek 55)
Orlęta Łuków – Orlęta Spomlek Radzyń Podlaski 0:2 (Cudowski 15, K. Rycaj 44)
Granit Bychawa – Victoria Łukowa 0:0


Komentarze