Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Po heroinie do kłębka?

Heroina, którą znaleziono przedwczoraj w segregatorach firmy z Garbowa prawdopodobnie została specjalnie tam podłożona. Komuś zależało na dotarciu do adresata przesyłki - dowiedzieliśmy się nieoficjalnie. Wersja o przeoczeniu heroiny przez celników wydaje się mało prawdopodobna
We wtorek w segregatorach Resty pracownicy odkryli 2 kg heroiny. Pod koniec grudnia w tym samym transporcie znajdowało się 200 kg narkotyków. - Nie wykluczam, że celnicy, którzy sprawdzali trefnego tira przeoczyli te dwa kilogramy heroiny - mówi Mariola Karaśkiewicz, rzecznik prasowy lubuskich celników. - Dla mnie jest to jednak bardzo mało prawdopodobne. Przy takiej ilości narkotyków cała partia podejrzanego towaru jest skrupulatnie sprawdzana. Tego tira, w którym było 200 kg heroiny, sprawdzało kilku celników. O tym, czy zawinili celnicy, zadecydują wyniki śledztwa, które prowadzi Centralne Biuro Śledcze. Za kilka dni znane będą efekty ich pracy. Dwa kilogramy narkotyków znalezione w Garbowie znajdowały się w pudłach razem z segregatorami. - To jest co najmniej dziwne - mówi M. Karaśkiewicz. - Poprzednia partia heroiny była w pudłach. Bez segregatorów. Te ukryto w segregatorach. Poza tym narkotyki były pakowane w paczkach po kilogramie. Wcześniej znalezione paczki miały po 10 kg. Wygląda to tak, jakby te 2 kg pochodziły \"z innej bajki”. - Trudno przyjąć, że jest to robota konkurencji - mówi Z. Czmuda. - Jeżeli ktoś chciałby nas zniszczyć, to nie musiałby tracić aż takich pieniędzy na wciągnięcie nas w aferę. To bez sensu. Kto podrzucił narkotyki? - Gdybym to wiedział, z pewnością poinformowałbym o tym CBŚ - przekonuje właściciel Resty. - Komu, jak komu, ale nam najbardziej zależy na wyjaśnieniu tej historii z narkotykami. Znalezione w Garbowie segregatory z narkotykami nie były oryginalnie zapakowane. - Ktoś zerwał taśmę na opakowaniu, włożył narkotyki i z powrotem zakleił - wyjaśnia Z. Czmuda. Segregatory były przeznaczone dla kontrahenta w Wielkiej Brytanii. Resta realizuje duży kontrakt. W przetargu pokonała m.in. jedną z konkurencyjnych firm z Niemiec. Żeby dotrzymać umowy musi jeszcze wysłać do Anglii kilkanaście tirów. Każdy z nich od nowego roku wyjeżdża z Garbowa wraz z eskortą. - Nie możemy sobie pozwolić na kolejną \"wpadkę” - wyjaśnia szef Resty. - Wynajmujemy ochroniarzy na swój koszt. Policja mówi niewiele. - Przesłuchaliśmy w tej sprawie już kilkadziesiąt osób - mówi podinsp. Wiesław Ciepiela, rzecznik prasowy lubuskiej policji. - Nic więcej nie mogę powiedzieć. Trudno też kogokolwiek z funkcjonariuszy namówić na nieoficjalną rozmowę. To śmierdząca sprawa - powiedział jeden z policjantów. - I pewnie nigdy nie ujrzy światła dziennego. To nie jest robota amatorów. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że heroina najprawdopodobniej pochodzi z Turcji lub Afganistanu. Tak duży przemyt narkotyków, jaki odkryto w Słubicach (200 kg) jest zazwyczaj kontrolowany przez specjalne służby. - Na pewno wiedzieliby o tym Amerykanie - twierdzi jeden z naszych rozmówców. - Kurierzy wykorzystują zazwyczaj kanały przerzutowe, które wprowadzili sami Amerykanie do przerzutu broni do Afganistanu lub Iraku. W pewnym momencie stracili nad nimi kontrolę i pojawiły się na nich narkotyki. Mało prawdopodobna wydaje się hipoteza o \"poświęceniu” 200 kg heroiny do przerzutu dużo większej ilości przez granicę. - Żeby rzucić coś na \"pożarcie” celnikom nie potrzeba aż takiej ilości heroiny - usłyszeliśmy. - Wystarczyłoby kilka kilogramów, żeby zrobił się szum. Na czarnej liście Resta od miesiąca znajduje się na \"czarnej liście” celników. Wszystko przez incydent z papierosami w połowie grudnia. - W ciężarówce ujawniono wówczas 50 tys. paczek papierosów - mówi Czmuda. - Do dzisiaj sprawa jest nie wyjaśniona. Dostaliśmy pismo od Izby Celnej, że nasz towar od tej pory będzie na granicy skrupulatnie sprawdzany. Resta poinformowała o tym wszystkich spedytorów, z którymi podpisała umowy. Ostrzegła, że ich kierowcy muszą się liczyć z dłuższym postojem na granicy. Przez dziesięć lat działalności firma z Garbowa wysłała za granicę 600-700 tirów z towarem. Nigdy nie mieli jakiegokolwiek incydentu z celnikami. - Bardzo prawdopodobne, że przestępcy wykorzystali spedytora do przewiezienia narkotyków - dowiedzieliśmy się. - Nie wiedzieli jednak o tym, że każdy transport z Resty jest dokładnie kontrolowany. I wpadli. Przemyt kontrolowany? - Możliwe jednak, że przemyt był kontrolowany przez pewne służby, tylko na granicy ktoś dał ciała... - usłyszeliśmy nieoficjalnie. - Chodziło tylko o dotarcie do odbiorców narkotyków. Ujawnione w grudniu narkotyki to największy od 10 lat przemyt w Polsce i jeden z największych na świecie. Wartość przemycanej heroiny wynosi około 60 mln zł. - Nabywca zapłacił dużo mniej - mówi nasz informator. - Płacił cenę hurtową. Moim zdaniem, przy takiej ilości musiał wyłożyć około 10 mln złotych. W tym biznesie nie jest to duża kwota. Z. Czmudzie nie przedstawiono żadnych zarzutów. Sam właściciel twierdzi, że narkotyki zostały podłożone, a on z tą sprawą nie ma nic wspólnego. - Ktoś wydał na nas wyrok - mówi właściciel. - Jesteśmy traktowani jak przemytnicy. Nie wiem, komu i dlaczego zależy, żeby nas zniszczyć.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama