Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Burmistrzowi podłożyli pluskwę

W Annopolu sensacja i skandal! Burmistrz znalazł w swoim gabinecie urządzenie, dzięki któremu największe tajemnice miasta mogły dotrzeć do niepowołanych uszu. O zdarzeniu pisaliśmy wczoraj. Kto i gdzie ma odbiornik?
Piątego grudnia wieczorem (czternastego dnia urzędowania) burmistrz Stefan Skórski chciał przemeblować pokój. Odsunął szafę od ściany. Zza szafy wysunął się kabel. Pierwsze skojarzenie - że to przewód elektryczny - nie przekonało obecnego przy zdarzeniu jego zastępcy Jacka Janasa, doświadczonego budowlańca. Wspólnie odsunęli szafę, by sprawdzić, skąd wychodzi kabel. - Burmistrz wyciągnął zza szafy małe, czarne urządzenie z półmetrowym kablem (które dziś jest w prokuraturze) i zapytał, co to jest - relacjonuje Jacek Janas. - Przyglądnęliśmy się temu dokładnie. Z korpusu urządzenia wyjęliśmy małą baterią zegarkową. Przyszło nam do głowy, że - To był szok - dodaje Stefan Skórski. - Choć nie znam się na tych urządzeniach, to od razu domyśliłem się, co to jest. Podsłuch znam tylko z amerykańskich filmów szpiegowskich. Nie wiedziałem, co mam robić... Nazajutrz burmistrzowie zgłosili sprawę do Prokuratury Apelacyjnej w Lublinie. Ostatecznie zajmuje się nią Prokuratura Rejonowa w Kraśniku. - W całej powojennej historii kraśnickiej instytucji jest to pierwsze tego typu postępowanie - mówi Mirosław Węcławski, zastępca prokuratora w Kraśniku. Lada dzień biegły ma wydać opinię co to za przedmiot, czy to urządzenie podsłuchowe, jaki jest jego zasięg. Burmistrzowie dodają, że po powrocie z prokuratury co ich - nie ukrywają - zbulwersowało, gdyż nikomu z pracowników nie zdradzali, że znaleźli pluskwę. Przestawianie mebli w sekretariacie akurat w takim momencie wydało im się wysoce podejrzane. Zdołali ustalić, że stoją za tym dwie osoby. Od 6 stycznia sekretariat obsługują nowe pracownice. • Czy po znalezieniu pluskwy sprawdzano, czy w gabinecie nie ma więcej tego typu urządzeń? - Mieliśmy sami sprawdzić pomieszczenie, ale jak usłyszeliśmy, że urządzenie podsłuchowe może być wielkości główki od szpilki, daliśmy sobie spokój - macha ręką Jacek Janas. Nieoficjalnie wiadomo, że w grę wchodzi nadajnik podsłuchowy, \"słyszący” szmery w promieniu 20 m. Z uwagi na słabe zaawansowanie technologiczne, określony jest jako \"wyrób domowej roboty”. Bateria zegarkowa pozwala mu pracować przez ok. pięciu godzin. Mały zasięg nadajnika (do 50 metrów) wskazuje, że Na piętrze w grę wchodzą: przyległy do gabinetu sekretariat, pokój zastępcy burmistrza i mieszkanie w szeregowo złączonej kamienicy. Sygnał mógł być też odbierany w pomieszczeniach Urzędu Stanu Cywilnego mieszczącego się nad gabinetem burmistrza i w holu na parterze. Kto mógł założyć podsłuch gospodarzowi 2,5-tysięcznego Annopola? Burmistrz zapewnia, że wrogów nie ma. Dodaje jednak, że (on sam jest z Samoobrony). Kto jest przeciwnikiem politycznym obecnego burmistrza? Listę otwiera poprzednik - Czesław Sendrowicz z PSL, który przez 16 lat kierował gminą i miastem. - Można się na takim rzucaniu oskarżeń mocno sparzyć. Mnie przez wszystkie lata urzędowania nikt nie podkładał takich rzeczy. Klucze do urzędu oddałem 19 listopada. I więcej mojej nogi tam nie było - komentuje Czesław Sendrowicz. Przeciwników politycznych nie brak też w Radzie Miejskiej. Większość mandatów ma opozycja - 9 radnych ponownie weszło do rady. Układ sił w 15-osobowej radzie wygląda następująco: PSL - 5, SLD - 2, LPR - 1, Samorządna Gmina - 4, Przyjazna Gmina - 1 i dwóch radnych niezrzeszonych. W świetle afery szpiegowskiej nowego znaczenia nabiera jaką miało burmistrzowi złożyć kilku radnych bezpośrednio po wyborach. - Zaszantażowano mnie: jeśli zostawię wszystkich pracowników na dotychczasowych stanowiskach, łącznie z zastępcą burmistrza, wszystko będzie w porządku, nie będzie problemów... - mówi Skórski. Burmistrz propozycji nie przyjął.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama