Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Pluskwa była prawdziwa

Urządzenie, które znalazł w swoim gabinecie burmistrz Annopola, było miniaturową pluskwą służącą do podsłuchiwania – wykazała ekspertyza kryminalistyczna, wykonana na zlecenie Prokuratury Rejonowej w Kraśniku. Nikt jednak burmistrza nie mógł podsłuchać, bo nadajnik był niesprawny.
Wyniki ekspertyzy dotarły do prokuratury wczoraj. – Budowa urządzenia wskazuje, że jest to miniaturowy nadajnik radiowy – mówi Mirosław Węcławski, zastępca prokuratora rejonowego w Kraśniku. Tajemniczo wyglądające urządzenie znalazł na początku grudnia Stefan Skórski (Samoobrona), nowy burmistrz Annopola. Było to dwa tygodnie po wprowadzeniu się do gabinetu. Chciał przemeblować pokój. – Odsunąłem szafę od ściany. Zza listwy wystawał kabel. W pierwszej chwili pomyślałem, że to przewód elektryczny – relacjonował wówczas Dziennikowi. Okazało się, że burmistrz odkrył mały czarny przyrząd, przypominający mikrofon z ok. 50-cm kablem i antenką. Miał baterię podobną do stosowanych w zegarkach. Władze Annopola zawiadomiły organy ścigania, którym przekazały znalezione urządzenie. Sprawą zajęła się kraśnicka prokuratura. Wszczęła dochodzenie, które miało ustalić kto założył podsłuch. Z przeprowadzonej ekspertyzy wynika, że podsłuch nie był skuteczny. Pluskwa nie działała, bo ze względu na usterkę nie mogła wysyłać sygnału radiowego. Dla prowadzonego dochodzenia nie ma to jednak większego znaczenia. – Teraz sprawę będziemy prowadzić w kierunku usiłowania prowadzenia podsłuchu – zapowiada prokurator Węcławski. – Dalej będziemy szukać kto założył podsłuch. Znaleziony w gabinecie burmistrza nadajnik można nabyć w zwykłym sklepie z urządzeniami radiowymi. Tego typu pluskwy mają zasięg około 50 metrów. Bateria nie była jeszcze wyczerpana, choć urządzenie przez cały czas pobierało z niej energię. O wynikach ekspertyzy kryminalistycznej burmistrz Annopola dowiedział się wczoraj od reportera Dziennika. – Cieszę się, że urządzenie podsłuchowe nie działało, choć my tu nie mamy nic do ukrycia – powiedział. Po opisaniu sprawy przez gazety o Annopolu zrobiło się bardzo głośno, ale jak mówi burmistrz taki rozgłos nie pomagał władzom miasta, które teraz prowadzą szereg działań promocyjnych i chcą ściągnąć inwestorów. Za prowadzenie nielegalnego podsłuchu kodeks karny przewiduje karę do dwóch lat więzienia.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama