Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

„Pierzo” oskarża prokuratorów

Będę odpowiadał tylko na pytania obrońcy, mam takie prawo – niemal wykrzyczał na samym początku procesu Andrzej P., ps. „Pierzo”, uważany za przywódcę gangu „elesemiaków” w Lublinie.
Wczoraj przed Sądem Okręgowym w Lublinie ruszył jego proces, w którym oskarżony jest m.in. o podżeganie do zabójstwa. 30-letni „Pierzo” powiedział, że jest na „utrzymaniu mamy i taty” i nic nie posiada. Trochę zajmował się hodowlą koni, ale miał z tego tylko „upominki”. Proces dotyczy porachunków pomiędzy lubelskimi grupami przestępczymi, do których doszło w lipcu 1998 roku w Ciecierzynie. „Pierzo” miał się tam zjawić z sześcioma uzbrojonymi i zamaskowanymi kolegami i zaatakować przeciwników. W końcu krzyknął „Alik, wal!”. I wtedy pochodzący z Ukrainy Albert P. wyciągnął pistolet, z którego oddał 12 strzałów. Jedna osoba zginęła, dwie zostały ranne. – Nie byłem w tamtym dniu w Ciecierzynie, nie mam z tą sprawą nic wspólnego – mówił „Pierzo”. Jego zdaniem to, że został oskarżony, jest odwetem ze strony dwóch prokuratorów, bo w skargach pisał o ich nadużyciach. Na ławie oskarżonych zasiadł również młodszy brat „Pierza” – Tomasz, ps. „Młody Pierzo”, któremu prokuratura zarzuciła udział w ciężkim pobiciu. – Czuję się niewinny i nie wiem, dlaczego jest stosowany areszt – powiedział, zastrzegając, że też będzie odpowiadał tylko na pytania obrońcy. Adwokaci braci P. pytań nie mieli i rozprawa trwała tylko pół godziny.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama