Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Alibi przekonało sąd

- Oskarżony ma alibi - powtarzał wczoraj kilkakrotnie sędzia Jerzy Daniluk w uzasadnieniu wyroku uniewinniającego Michała W. od zamordowania swojej sąsiadki. Prokuratura już zapowiedziała odwołanie od wyroku.
Po zabójstwie 17-letniej dziewczyny w Lubartowie zorganizowano marsz milczenia, a zdjęcie zamordowanej niesiono na czele pochodu. Iwona G. zginęła w styczniu 2001 roku, gdy wracała do domu ze szkoły w Lubartowie. Ok. 19 wysiadła z autobusu na ustronnym przystanku w Bratniku. Miała do przejścia półtora kilometra, w tym kilkaset metrów skrajem lasu. Zabójca zmasakrował ją tępym i twardym przedmiotem, a zwłoki zostawił wśród drzew. Michał W., 19-letni sąsiad ofiary, został zatrzymany kilka dni po zabójstwie. W lubartowskiej komendzie policji przyznał się do morderstwa. To samo potwierdził na pierwszym przesłuchaniu w prokuraturze oraz w sądzie na posiedzeniu dotyczącym aresztowania. Potem wycofał się z tych wyjaśnień i twierdził, że jest niewinny. Sędzia Daniluk, który przewodniczył Sądowi Okręgowemu w Lublinie, powiedział w uzasadnieniu wyroku, że przyznanie się do winy w komendzie policji nie może być brane pod uwagę, bo zostało uzyskane dzięki \"niedopuszczalnemu naciskowi” funkcjonariusza policji. - Ten dowód został uzyskany niezgodnie z przepisami - mówił sędzia. Michał W. opowiadał, że po zatrzymaniu został poddany \"badaniu”. Policjant powiedział mu, że są dowody świadczące o jego winie i jeśli się nie przyzna to dostanie najwyższy wymiar kary, a w więzieniu będzie gwałcony. Sąd uznał, że późniejsze przyznania Michała W. były uzyskane zgodnie z prawem, ale mężczyzna nie mówił wówczas prawdy. - Kiedy Iwona G. została zaatakowana, oskarżony był w sklepie - tłumaczył sędzia Daniluk. Według sądu z zeznań świadków wynika, że poszedł tam o godzinie 17.30 i był do ok. 19.15. Potem wrócił do domu i o 19.18 zaczął dzwonić do swojej dziewczyny. Rozmawiali przez 20 minut, a potem jeszcze sześć razy. Na ubraniu Michała W. nie znaleziono również żadnych śladów biologicznych, np. krwi ofiary. Na odczytywaniu wyroku były obecne rodziny Iwony G. i oskarżonego. - Ja państwu współczuję, rozumiem żal i gniew, ale nie może być on ślepy - mówił do tych pierwszych sędzia Daniluk. Michał W. od ponad dwóch lat przebywa w areszcie. Wczoraj sąd nakazał go uwolnić. •

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama