Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Posprzątaj po swoim psie

Wczoraj jamnik załatwiał swoje potrzeby na placu zabaw -skarży się mieszkanka Czechowa. - Właściciel psa patrzył na to i nie reagował. Kiedy zwróciłam mu uwagę, żeby posprzątał po swoim pupilu, zwymyślał mnie.
Na zachodzie Europy nie ma niczego dziwnego w tym, że właściciel psa wychodząc z nim na skwer, zabiera łopatkę i papierową torebkę, by posprzątać i wrzucić do kosza nieczystości pupila. U nas temat psich odchodów jest czymś wstydliwym i niepoważnym, choćbyśmy się o nie zabijali na chodniku. - W centrum miasta na trawnikach obok puszczających pierwsze liście tulipanów leżą sterty psich nieczystości - oburza się mieszkanka Lublina. - To stało się czymś normalnym w naszym krajobrazie. Innego zdania są właściciele psów, przeciwnicy sprzątania. - Nie mam zamiaru sprzątać po psie - mówi właścicielka dobermana. -Płacę za niego podatki, więc to obowiązek miasta. Problem też polega na tym, że brakuje koszy na śmieci. Czy mam iść z taką łopatką przez 3 kilometry w poszukiwaniu śmietnika? Radni miejscy w 1998 roku wydali uchwałę o czystości i porządku w mieście, w myśl której każdy jest zobowiązany dbać o czystość na terenach takich jak skwery, place zabaw, czy chodniki. W praktyce to martwy zapis. - Nigdy nie widziałem, żeby ktoś sprzątał po swoim psie - przyznaje Mirosław Kalinowski z biura rzecznika prezydenta. - Mimo że strażnicy miejscy upominają właścicieli, gdy widzą taką sytuację. Strażnicy są bezkompromisowi wobec właścicieli i psów zanieczyszczających ulice. Starają się karać mandatami. Ale - jak twierdzą - trudno im złapać kogoś na gorącym uczynku. - Ludzie z psami na widok mundurowych uciekają - mówi Waldemar Wieprzowski, komendant Straży Miejskiej. - Zaszywają się z pupilem w ustronne miejsce. My oglądamy tylko skutki incydentu. Ale wręczamy właścicielom posesji nakazy sprzątania zanieczyszczonego terenu. Na skwerach psie odchody niebawem ukryje trawa. Gorzej jest na chodnikach. - Ulica Konopnicka zawsze jest zanieczyszczona psimi odchodami - twierdzi mieszkanka Śródmieścia. - Pełno jest ich także na al. Piłsudskiego oraz ul. Narutowicza. Najgorzej, że psie odchody znajdują się w piaskownicach gdzie bawią się dzieci. - To skandal, że nikt tego nie pilnuje i nie próbuje rozwiązać problemu - martwi się ojciec 5-letnego Wojtka. - Przecież to może skończyć się chorobą. Obawy potwierdzają lekarze. - Rzeczywiście, psie odchody mogą zawierać różne bakterie i wirusy - przyznaje Grażyna Krawczuk, adiunkt Kliniki Chorób Zakaźnych w szpitalu im. Jana Bożego w Lublinie. -Właściciele psów powinni być bardziej odpowiedzialni.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama