Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Zima trzyma, także za kieszenie

Śnieg w kwietniu nie jest anomalią – uspokajają meteorolodzy. Jednak mroźna aura uszczupli portfele tych, którzy indywidualnie ogrzewają domy. Opady nie zaszkodzą za to budzącym się do życia roślinom.
– O ile wierzyć synoptykom, którzy w najbliższych dniach zapowiadają powrót prawdziwej wiosny, obecny sezon grzewczy nie będzie długi – mówi Andrzej Rusek, kierownik działu eksploatacji Lubelskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. – Dzisiaj mamy dwusetny dzień grzania, kiedy 222 dni uznajemy za normę. Ale niewątpliwie będzie jednym z chłodniejszych sezonów. Podobnego zdania jest Wiesław Plechawski, prezes Elektrociepłowni „Megatem” w Lublinie. – Zima na pewno była bardziej uciążliwa od poprzednich – mówi. Średnia temperatura w tym sezonie grzewczym wynosi minus 0,4 stopnia Celsjusza, kiedy w poprzednich latach było to plus 2,17 stopnia. To oznacza, że więcej wydamy na ogrzewanie. Najbardziej odczują to w portfelach właściciele samodzielnie ogrzewanych domków jednorodzinnych. – W porównaniu ubiegłym z rokiem zużyłem już o 23 procent więcej gazu – wylicza mieszkaniec lubelskiego Sławinka. – Ten sezon będzie na pewno droższy nie tylko ze względu na większe zużycie, ale i ubiegłoroczną podwyżkę cen gazu. Czy na kwietniowym powrocie zimy stracą też rolnicy? Czy ich uprawy są zagrożone? – Wprost przeciwnie – zapewnia Tadeusz Solarski, kierownik Działu Produkcji Roślinnej Wojewódzkiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Końskowoli. – Zboża są w tej chwili pod ciepłą śnieżną pierzyną. Gdy przyjdzie odwilż, ziemia wchłonie roztopiony śnieg, a woda jest przecież dobrodziejstwem dla wszystkich roślin. Dlatego też wygrali ci rolnicy, którzy w marcu zasiali pszenicę jarą. Według Solarskiego, zasiewy mogły ucierpieć, ale na początku zimy, gdy raptownie chwycił mróz, a śniegu było jak na lekarstwo. Ostatnie ochłodzenie nie powinno też wyrządzić żadnych szkód w sadach. – Kilkustopniowe mrozy nie mają wpływu na wegetację roślin – przekonuje Zdzisław Partyka, główny specjalista ds. sadownictwa ośrodka w Końskowoli. – Uboczne skutki niskich temperatur z początku zimy mogą odczuć drzewa pestkowe, np. śliwy czy morele. O ewentualnych stratach w plantacjach więcej będzie można powiedzieć dopiero wtedy, gdy na drzewach pojawią się zawiązki. A co na ten temat mówią działkowcy? – Moim brzoskwiniom nic się nie stanie – przekonuje Henryk Kniaź z Zamościa. – Parę lat temu w kwietniu chwycił jeszcze większy mróz i nie wyrządził im żadnych szkód. Chciałbym, żeby jak najszybciej przyszła odwilż, bo na działce jest sporo roboty.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama