Reklama
Nie posłuchali i wylecieli z Samoobrony
Agnieszka Kowal i Konrad Rękas zostali wczoraj wyrzuceni z Samoobrony, a także klubu radnych tej partii w lubelskim sejmiku wojewódzkim. Powód? Za poparcie SLD podczas głosowania nad udzieleniem absolutorium dla ubiegłorocznego Zarządu Województwa.
- 29.04.2003 22:31
Do tego głosowania doszło podczas poniedziałkowej sesji sejmiku. Za udzieleniem absolutorium byłemu zarządowi opowiedziało się 20 osób. Oprócz radnych z SLD i PSL także czworo z Samoobrony. Chodzi o Konrada Rękasa (przewodniczącego sejmiku), Agnieszkę Kowal (wiceprzewodnicząca sejmiku), Waldemara Jakubaszka i Stanisława Misztala. Dwoje innych z tego klubu, czyli Zofia Grabczan i Bogusław Warchulski, wstrzymali się od głosu (klub jest siedmioosobowy, Mirosław Panasiuk nie brał udziału w sesji). W ubiegłym tygodniu do Lublina przyjechał przewodniczący Andrzej Lepper, który ogłosił, że Samoobrona wychodzi z koalicji z SLD w sejmiku. Jednocześnie zagroził, że każde wspieranie lewicy – także „ciche” – skończy się wyrzuceniem z partii. Taki los wcześniej spotkał m.in. radnych z Podlasia.
Wczoraj nad losem radnych, którzy głosowali razem z SLD, debatowało prezydium partii w Warszawie. – Starałem się o nich powalczyć – relacjonuje Józef Żywiec, szef lubelskiej Samoobrony. – Miałem nadzieję, że skończy się tylko na naganie. Ale zaraz podniosły się głosy, że dlaczego w Lublinie ludzie mają być lepiej traktowali. Nie podporządkowali się Lepperowi, to muszą za to zapłacić – mówi poseł Żywiec. A co z pozostałymi radnymi, którzy także poparli SLD? – W ich przypadku brakuje teczek personalnych. Dlatego na razie zostali tylko zawieszeni. Jednak, gdy ich teczki pojawią się w centrali, to także zostaną wyrzuceni – zapowiada Żywiec.
Jednocześnie Jakubaszkowi i Misztalowi cofnięta została rekomendacja do reprezentowania Klubu Radnych Samoobrony w Sejmiku Województwa Lubelskiego. Co na temat wykluczenia z partii sądzi Kowal i Rękas? Nie wiadomo. Wczoraj do chwili zamykania numeru mieli wyłączone telefony komórkowe. Od decyzji prezydium partii mogą się odwołać do sądu koleżeńskiego.
Reklama
Komentarze