Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Dość kumoterstwa!

Z trzech osób, które dostały się w ubiegłym roku w Lublinie na aplikację notarialną - dwie to bliscy krewni notariuszy. Podobnie u adwokatów. Połowa przyjętych w niektórych naborach to ludzie spokrewnieni z członkami palestry. W przypadku obu grup to znacznie więcej niż średnia krajowa w ostatnich latach.
Dla prawnika skończenie studiów to za mało, aby liczyć na dobrą pracę. Potem trzeba dostać się na aplikację. Dopiero po niej można być notariuszem czy adwokatem i doskonale zarabiać. W raporcie, do którego dotarł Dziennik, korporacje prawnicze musiały wyliczyć, ilu z przyjętych na aplikacje to krewni notariuszy, radców prawnych i adwokatów. Raport powstał na zlecenie sejmowej Komisji do spraw Ustawy o Adwokaturze. Posłowie przygotowują nowe przepisy, które mają zmienić reguły naboru na prawnicze aplikacje. - Te dane świadczą, że o przyjęciu do zawodu decyduje zasada popierania swoich krewnych - uważa Marcin Gomoła ze Stowarzyszenia FairPlay, które walczy o równe dla wszystkich zasady dostania się na aplikacje. - A trzeba dodać, że dane wyliczają tylko najbliższą rodzinę. W latach 1999-2001 egzaminu nie oblał w Lublinie żaden bliski adwokata. W 2002 roku odpadło 6 takich osób, w ubiegłym 11. W niektórych latach krewni adwokatów stanowili połowę przyjętych na aplikację. Lepiej było wśród radców. Spokrewniony był tylko co dziesiąty. Ten wynik to średnia krajowa. O tym, że egzaminy są rzetelne zapewnia Jacek Rzączyński, prezes Rady Notarialnej w Lublinie. To samo twierdzi Stanisław Esteich, dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Lublinie. - Nie było przyjęć po znajomości - zapewnia. - Jedyne kryterium to wyniki egzaminów. Przecież nie można dyskryminować dzieci adwokatów, jeśli uzyskały odpowiednią liczbę punków. Stowarzyszenie FairPlay domaga się, żeby egzamin na aplikacje przeprowadzała niezależna państwowa komisja. Zdaniem Gomoły adwokatów, radców i notariuszy powinno być znacznie więcej niż do tej pory. - Liczba spraw w sądach zwiększyła się w ostatnich latach pięciokrotnie - mówi. - A adwokatów tylko o trzy procent.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama