Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Nawet nie kiwnęli palcem

Pewnie łeb ma ucięty, a zwłoki leżą w bagażniku – usłyszała zrozpaczona Marta Szczotka, gdy zgłosiła na komisariacie w Bełżycach zaginięcie męża. Przez tydzień policjanci nie zrobili nic, by jej pomóc. Zwłoki znalazł szwagier.
Waldemar Szczotka zniknął w zeszły poniedziałek. Był hydraulikiem. Pracował na budowie na lubelskich Czubach. Z pracy wyszedł o godz. 17. Kiedy do południa we wtorek nie pojawił się w domu, żona poszła na policję w Bełżycach. – W niczym mi nie pomogli – mówi rozdygotana. – Spisali protokół i na tym się skończyło. Pani Marta przeżyła na komisariacie szok. Policjanci głośno zastanawiali się przy niej, co mogło się stać z zaginionym. – Jeden z nich powiedział, że pewnie ma „łeb ucięty, a zwłoki są w bagażniku” – mówi kobieta. – Słyszał to także mój kuzyn. Gdyby to nie byli policjanci, nie wiem jak by się zachował. Pani Marta uspokajała go. Podkreśla, że nie zależało jej, by z zachowania policjantów robić aferę. – Dla mnie najważniejsze było odnalezienie męża – mówi. – Ale byłam skazana tylko na siebie. We wtorek rodzina znalazła samochód zaginionego nad Zalewem Zemborzyckim w Lublinie. Był zamknięty. Pani Marta otworzyła auto. – Od policjanta usłyszałam, że już teraz to „d... zimna”. Powiedział, że pozacierałam ślady. Nikt mnie nie uprzedził, żebym niczego nie dotykała. Policjanci nie pobrali odcisków palców z auta. – Stwierdzili, że nie można tego zrobić – mówi wzburzona kobieta. – Sugerowałam, że może pies tropiący wskaże ślad. Odparli, że samochód stoi już pewnie długo i pies nic nie pomoże. Dopiero jak ich uprosiłam, to wzięli psa. Pokręcił się w kółko i nic. Jedyną nadzieją na odnalezienie męża był jego telefon komórkowy. Pani Marta błagała o pomoc w ustaleniu, gdzie może się znajdować aparat. Policjanci mogli to zrobić błyskawicznie, gdyby skontaktowali się z operatorem sieci komórkowej. Ale tego nie zrobili. – W piątek zadzwoniłam na komisariat około godz. 14 – opowiada pani Szczotka. – Policjant odparł, że jeszcze nie skontaktowali się z Warszawą i pracują tylko do godz. 15. Ręce mi opadły. W sobotę zwłoki zaginionego mężczyzny znalazł jego szwagier w Zalewie Zemborzyckim. – Jeżeli okaże się, że policjanci w ten sposób podeszli do swoich obowiązków, to na pewno nie ujdzie im to na sucho – zapewnia Agnieszka Pawlak z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Policji w Lublinie. – Musimy mieć czas na sprawdzenie tych informacji. Do sprawy wrócimy.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama