Może w końcu wrócę do domu
850 tys. zł zasądził wczoraj od wojska Sąd Okręgowy w Lublinie dla Bogdana Dudka. 25-latek został postrzelony przez kolegę podczas służby. Od półtora roku leży sparaliżowany. Dzięki tym pieniądzom być może wreszcie opuści szpital.
- 22.06.2004 22:18
- Kiedy zabierzecie mnie do domu? - zapytał Bogdan ojca, który zaraz po wyjściu z sądu przyszedł odwiedzić syna w szpitalu.
To marzenie może się spełni po wczorajszym wyroku. Orzeczenia sądu wysłuchali tylko rodzice. Ale nawet rekordowa wysokość odszkodowania nie poprawiła im nastrojów. - Pieniądze mu zdrowia nie wrócą - mówi ojciec. - Żeby Boguś żył poza szpitalem, musi mieć własny respirator. Na to pójdą pieniądze z odszkodowania.
Niezamożna rodzina z Chlewisk pod Lubartowem nie miałaby szans na kupienie takiego sprzętu. Respirator kosztuje około 400 tys. zł.
Bogdan od prawie półtora roku leży na oddziale intensywnej terapii Szpitala Wojskowego w Lublinie. Żyje dzięki aparaturze medycznej. Codziennie odwiedza go ktoś z rodziny. Mężczyzna doskonale zdaje sobie sprawę ze swojej sytuacji. Jest sparaliżowany. Nie widzi też na jedno oko. Porusza jedynie głową. I nie ma żadnej nadziei na poprawę jego stanu zdrowia.
- Miał szansę na normalne życie, pracę, założenie rodziny. Wszystko to zostało zaprzepaszczone - mówiła wczoraj o Bogdanie sędzia Joanna Cylc-Malec.
25-latek z wojska miał wyjść w maju 2003 roku, jesienią chciał się ożenić. Ale jego życie zamieniło się w koszmar na trzy miesiące przed zakończeniem służby. W lutym ub. roku pełnił wartę w jednostce przy Drodze Męczenników Majdanka w Lublinie. Do wartowni wszedł jego kolega, szeregowy Rafał S. W rękach miał pistolet maszynowy. Przeładował broń, powiedział jakiś tekst z filmu sensacyjnego i pociągnął za spust. Pocisk trafił Bogdana w głowę, roztrzaskał rdzeń kręgowy.
Rafał S. utrzymywał, że nie wiedział, iż w magazynku była amunicja. Ale była - 25 sztuk. Sąd wojskowy skazał go na trzy lata więzienia. Do tragedii doszło jednak również dlatego, że w jednostce nie przestrzegano regulaminu. Drzwi, przez które Rafał S. bez problemów wszedł do wartowni, powinny być zamknięte. A dowódca warty powinien zabrać mu amunicję.
Komisja lekarska stwierdziła u Bogdana 100-procentowy uszczerbek na zdrowiu. Wojsko przyznało mu odszkodowanie i rentę. Wczorajszy wyrok nie jest prawomocny.
Reklama
Komentarze