Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Sierżant nie wielbłąd...I też wypić musi.

Tak pomyślał prawdopodobnie 40-letni policjant ze Stężycy w gminie Ryki. Najpierw wypił, a potem siadł za kierownicą. Był po służbie. Nie dojechał daleko. W Stężycy nie zdołał pokonać zakrętu, bo miał 1,6 promila. Uderzył w drzewo, a potem w dwa drewniane garaże. Uszkodził stojące w nich samochody.
Czwartek – dzień, kiedy spowodował kolizję – był też ostatnim dniem jego pracy w policji. Został dyscyplinarnie zwolniony. W policji pracował od 16 lat. Zgodnie z poleceniem komendanta lubelskiej policji – Marka Hebdy, na miejsce kolizji przyjechał bezpośredni przełożony funkcjonariusza oraz komendant powiatowy. Od miesiąca taka procedura obowiązuje w lubelskim garnizonie. Policjanci przyłapani na jeździe po alkoholu są zwalniani dyscyplinarnie. W tym roku za jazdę po pijanemu z pracy wyleciało już 9 funkcjonariuszy.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama