Marszałek wyrzucił kierowcę Rękasa
Kilkaset tysięcy złotych powinien wypłacić Urząd Marszałkowski swoim kierowcom za przepracowane nadgodziny. Niektórym nawet po 90 tysięcy. Ale marszałek tyle zapłacić nie chce. Wczoraj kierowcy podpisywali oświadczenia pozbawiające ich części należnych pieniędzy. Szofer Rękasa, który nie chciał podpisać, dostał wypowiedzenie.
- 14.09.2004 22:24
Powód zwolnienia kierowcy? – Marszałek zwolnił pracownika, bo stracił do niego zaufanie – tłumaczy Marcin Futyma, rzecznik marszałka. Takie jest oficjalne stanowisko urzędu. Nieoficjalnie jest to odwet za tworzenie związków zawodowych w Urzędzie Marszałkowskim, którym zwolniony kierowca miał przewodzić. – Jeszcze w poniedziałek na sesji marszałek Henryk Makarewicz zapewniał, że nie ma nic przeciwko powstającym związkom – mówi zwolniony Mariusz M. – A wczoraj wręczono mi wypowiedzenie.
Mariusz M. pracuje w urzędzie od 17 kwietnia 2000 roku. Po kontroli PIP okazało się, że tylko za ostatnie półrocze pracodawca musi wypłacić mu pieniądze za 924 nadgodziny. Wczoraj kierowca Mariusz M. złożył na biurko marszałka prośbę o wypłatę tych pieniędzy. Pół godziny później dostał wymówienie. Dzisiaj złoży pozew do sądu pracy. – I tak marszałek nie jest mi winien najwięcej – mówi Mariusz M. – Niektórym kierowcom musi zapłacić aż 90 tysięcy.
Reklama

Komentarze