Stawiam ci (...)
Stopnie z klasówki z matematyki czy historii mają być podawane w konspiracyjny sposób. Nauczyciele albo będą je szeptać uczniom na ucho, albo pokazywać na karteczce. Byle nikt inny poza zainteresowanym się nie dowiedział, co dostał.
- 02.11.2004 22:31
Na taki pomysł przedstawiania ocen wpadli rodzice uczniów klasy IV e ze Szkoły Podstawowej nr 21 przy ul. Zuchów w Lublinie. Na zeszłotygodniowym zebraniu rodzicielskim poprosili wychowawczynię, aby uczuliła innych nauczycieli, by ci nie czytali stopni na głos. – Dla mnie to było coś niespotykanego. Pierwszy raz się spotkałam z taką prośbą – przyznaje Iwona Sumorek, wychowawczyni klasy.
Jednak nie wszystkim rodzicom konspiracyjne przekazywanie ocen przypadło do gustu. – Dla mnie jest to absurd. Rozumiem, że istnieje coś takiego jak ochrona danych osobowych, ale w zdrowych granicach – oburza się jeden z rodziców.
Taka sytuacja jest także nie do przyjęcia przez dyrektora szkoły. – Nie mam pojęcia, czemu miałoby służyć takie potajemne przekazywanie ocen – dziwi się Jerzy Piskor, dyrektor szkoły. – Przecież oceny mają motywować do nauki, a co może być lepszym bodźcem niż piątka koleżanki?
Dyrektor zauważa, że takie pomysły rodziców wymagałyby sporych zmian w regulaminie szkoły. – Wszystkie oceny są jawne i nie widzę powodów, aby to zmieniać. Ale jestem otwarty na rozmowy, choć przyznaję, że żadnych plusów takiego rozwiązania nie widzę – twierdzi Piskor.
Dla Wacława Zimnego, współtwórcy ustawy o ochronie danych osobowych, prawo jest naginane i źle interpretowane. – Śmieszy mnie, gdy słyszę, że ktoś nie chce, aby oceny z klasówki były czytane na głos – mówi. – Zwłaszcza że muszą być one jawne. Tak jak jawne muszą być wyniki egzaminu wstępnego na studia. Gdyby to było utajnione, mogłoby dochodzić do manipulacji.
Wśród uczniów zdania są podzielone. – Nie lubię, gdy nauczycielka czyta, że dostałem jedynkę – mówi jeden z uczniów. – Czerwienię się i jest mi głupio, że tak źle wypadłem.
Dla klasowych prymusów takie zarządzenie jest bardzo krzywdzące. – Lubię błyszczeć i być chwalona – mówi dziewczyna. – Nie po to tyle ślęczę nad książkami, aby moje dobre oceny przechodziły bez echa. Pochwały kolegów i koleżanek są bardzo mobilizujące.
Reklama
Komentarze