Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

W mieście nie ma trzeciej strefy

Taksówkarz nie ma prawa w obrębie granic miasta przełączyć taksometru na taryfę podmiejską. Nawet jeśli przy drodze stoi znak „Taxi – 3 strefa”. Takie tablice to już przeżytek. Ale nie wszyscy kierowcy chcą o tym pamiętać.
– Od kilku lat systematycznie jeżdżę taksówką z centrum miasta na Sławinek. Przy wjeździe na ulicę Zbożową taryfiarz przełącza taryfikator na trzecią strefę, czyli podmiejską – mówi Zofia Powalska, nasza Czytelniczka. – Dlaczego muszę płacić więcej? Przecież Sławinek nie leży za miastem. Postanowiliśmy wyjaśnić tę sprawę. Okazało się, że nawet jeśli w granicach miasta stoi znak „Taxi – 3 strefa”, to... nic nie znaczy. – W najnowszym kodeksie drogowym takiego znaku już nie ma. Staramy się więc systematycznie je usuwać – mówi Mirosław Kalinowski z Urzędu Miasta. – Strefę miejską wyznaczają obowiązujące granice miasta. Dlaczego pani Powalska płaciła więcej? – zapytaliśmy szefa korporacji, z usług której korzystała ostatnio nasza Czytelniczka. – Gdybym wiedział, który to kierowca, musiałby zwrócić za cały kurs – nie ukrywa wzburzenia prezes „Damel Taxi”. – Często „naciągamy” granice miasta tak, aby iść na rękę naszym klientom. Kurs na osiedla Lipniak, Borek czy nad Zalew Zemborzycki traktujemy jak kurs w granicach miasta. Teraz możemy walczyć z nieuczciwymi taksówkarzami. Z pomocą przychodzą kasy fiskalne. – Pasażer powinien zatrzymać paragon, to jest podstawa reklamacji – mówią szefowie lubelskich korporacji taksówkowych.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama