Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Niech dzieci chodzą po jezdni

Gimnazjaliści idą do szkoły ruchliwą ulicą. Innej drogi nie mają. Rodzice od lat proszą urzędników o pomoc. Ale miasto zwleka z budową chodnika.
– Tak dalej nie może być – mówi Jadwiga Krystyna Żaczek, dyrektor Gimnazjum nr 10 przy ul. Wajdeloty. – Przed szkołą nie ma chodnika i uczniowie wychodzą ze szkoły prosto na ulicę. To jest bardzo niebezpieczne. Szkoła walczy o jego budowę od kilku lat. – Ciągle słyszymy, że brakuje pieniędzy – twierdzi K. Żaczek. – Ale na bezpieczeństwie uczniów nie można oszczędzać. Bo może dojść do nieszczęścia. Na ul. Wajdeloty panuje bardzo duży ruch. Zwłaszcza rano, kiedy rodzice przywożą dzieci do szkoły z różnych stron miasta. – Uczniowie chodzą ulicą do szkoły od wielu lat – mówi Andrzej Rożek, przewodniczący Rady Rodziców w Gimnazjum nr 10. – A ruch w tym rejonie jest coraz większy. Dla kierowców ta sytuacja też nie jest komfortowa. – Trudno jechać samochodem i omijać dzieci, które wbiegają pod koła – mówi pan Wojciech, mieszkaniec osiedla. Dyrekcja gimnazjum zgodziłaby się nawet na przesunięcie ogrodzenia szkoły, żeby zrobić miejsce na chodnik. – Ale sfinansować budowę musi miasto – uważa Żaczek. – Żądam, aby urzędnicy zapewnili bezpieczną drogę do szkoły naszym uczniom. Dla mnie ich zdrowie i życie jest sprawą nadrzędną. O składce na chodnik myśleli rodzice, ale zrezygnowali z tego pomysłu. Niedawno – również ze względów bezpieczeństwa – sfinansowali oświetlenie koło szkoły. – Zdjęlibyśmy z miasta odpowiedzialność za ten stan rzeczy – twierdzi Rożek. – Po co są urzędnicy, jeśli wyrzekają się odpowiedzialności za wszystko. Słyszę od nich, że tam powinien być chodnik, ale nie ma na to pieniędzy. Budowa chodnika nie jest uwzględniona w przyszłorocznym budżecie. – Teoretycznie jest jeszcze szansa, budżet nie został jeszcze zatwierdzony – zapewnia Mirosław Kalinowski z biura prasowego Urzędu Miasta. – Ale to się zdarza niezwykle rzadko. – Chodnik kosztowałby 20 tys. złotych – uważa Rożek. – To kompromitacja, że na tak drobną rzecz miasto nie ma pieniędzy. – Niestety, zawsze jest więcej potrzeb niż pieniędzy – mówi Kalinowski. – I trzeba wybierać te, które są najpilniejsze i najważniejsze.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama