Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Dyrektor ściśle jawny

Zenon Kuźma został szefem Wydziału Zarządzania Kryzysowego w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim, mimo że lubelska Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego odebrała mu uprawnienia do wglądu w tajne dokumenty. Efekt jest taki, że dyrektor nie zna wszystkich spraw dotyczących swego wydziału.
W Wydziale Zarządzania Kryzysowego podejmuje się najważniejsze decyzje dotyczące naszego bezpieczeństwa. To tutaj powstają m.in. plany operacyjne na wypadek zamachów terrorystycznych lub wybuchu wojny. Wiele z nich jest objętych ścisłą tajemnicą, do których dostępu nie ma... szef tego wydziału. W marcu ub. roku lubelska delegatura ABW odmówiła Kuźmie wydania tzw. poświadczenia bezpieczeństwa z klauzulą \"ściśle tajne” i jednocześnie odebrała mu certyfikat klazuli \"tajne”. - Prowadziliśmy postępowanie w sprawie naruszenia tajemnicy państwowej m.in. przez urzędników Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego - tłumaczy Jacek Górny z lubelskiej delegatury ABW. Agencja sprawdzała, czy doszło do wycieku tajnych dokumentów dotyczących planów operacyjnych Lubelszczyzny sporządzanych na wypadek zagrożenia bezpieczeństwa państwa. Miały one trafić w ręce urzędników, którzy nie powinni mieć do nich dostępu. Kuźma, ówczesny p.o. szef wydziału, był w grupie osób, które przesłuchiwali funkcjonariusze ABW. Prokuratura - ze względu na niską szkodliwość społeczną - sprawę umorzyła. Jednak najprawdopodobniej prowadzone postępowanie było powodem, dla którego Kuźma nie otrzymał od ABW certyfikatu bezpieczeństwa. Mimo braku tego dokumentu, bez problemu wygrał konkurs. 1 listopada objął stanowisko dyrektora wydziału. Dlaczego Kuźma mógł w ogóle stanąć do konkursu? Okazuje się, że posiadanie certyfikatu było tylko dodatkowym warunkiem przy ubieganiu się o tę posadę. Tymczasem we wcześniejszym konkursie na zastępcę dyrektora tego wydziału był to warunek konieczny. Rzecznik Urzędu Służby Cywilnej, który prowadzi konkursy, powiedziała nam, że warunki konkursu ustala wojewoda, a USC je akceptuje. Kuźma urzęduje, ale wciąż nie ma dostępu do tajnych informacji. O grożących nam niebezpieczeństwach wie natomiast jego zastępca. Ale tą wiedzą nie może się podzielić ze swoim przełożonym, bo złamałby tajemnicę. • Jak pan się czuje w takiej sytuacji? - zapytaliśmy Kuźmę. - Jest to z pewnością niezręczne - przyznaje dyrektor. - Ale w marcu złożę ponownie wniosek do ABW. Nie widzę powodów, dla których nie miałbym dostać poświadczenia. Procedura sprawdzająca może potrwać około trzech miesięcy. Najwcześniej Kuźma może otrzymać certyfikat w czerwcu przyszłego roku.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama