Reklama
Interesy czy łapówki?
Spółka Inżynierów SIM, jedna z prężniejszych lubelskich firm, nie zgadza się z oskarżeniami o wyprowadzanie państwowych pieniędzy przeznaczonych na sprzęt dla policji. Szefowie firmy przyznają jednak, że płacili miliony złotych firmie mieszczącej się w rozpadającej się chałupie.
- 14.03.2005 21:49
Sprawę korupcji w policji i służbie więziennej ujawniła wczoraj \"Gazeta Wyborcza”. Chodzi o kontrakty na sprzęt komputerowy służący do rejestracji rozmów telefonicznych. Komputery, które trafiły do Komendy Głównej Policji i Centralnego Zarządu Służby Więziennej, pochodziły z lubelskiej firmy Spółka Inżynierów SIM. Dziennikarze twierdzą, że nie tylko SIM zarobił na kontrakcie. Dużą część pieniędzy, jakie zapłacili podatnicy, lubelska spółka przekazała maleńkiej firmie z Mazur o tajemniczej nazwie SKDW. Za - jak napisano w umowie -\"próbną instalację zestawów”. SKDW zarobiła miliony złotych - na przykład z kontraktu na 2,5 mln zł dostała pół miliona, a z umowy na ponad sześć milionów złotych - dwa i pół miliona. Sęk w tym, że - jak ustalili dziennikarze - zlecenia, jakie miała wykonać spółka z Mazur, były fikcyjne. A sama firma ma siedzibę w rozpadającej się chałupie
tuż przy granicy z Rosją.
Kiedy operacjami finansowymi SKDW zainteresował się olsztyński urzędnik skarbowy, do sprawy włączył się senator SLD Wiesław Pietrzak. Zbeształ skarbówkę za \"męczenie” firemki.
Wczoraj szefowie SIM wydali oświadczenie, w którym twierdzą że \"Gazeta” napisała tekst nierzetelnie. - Spółka SIM nigdy nie sprzedawała żadnych zestawów dla Zarządu Służby Więziennej - czytamy w oświadczeniu. Prezes SIM nie zaprzecza jednak, że rejestratory jego firmy trafiły do więziennictwa. - Były to jednak umowy z prywatnymi podmiotami, które odsprzedawały rejestratory - mówi Krzysztof Muciek.
- Nie dociekaliśmy, gdzie się znajduje, ani jak wygląda siedziba firmy SKDW. Istotne były referencje firmy i zdolność wykonania zlecenia - dodaje Muciek.
Według prezesa SIM, firma SDKW dostała zlecenie, bo przedstawiła najkorzystniejszą ofertę na wykonanie niezbędnych prac.
Sprawę umów na rejestratory od tygodnia bada Centralne Biuro Śledcze. (gp)
Reklama
Komentarze