Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Interesy czy łapówki?

Spółka Inżynierów SIM, jedna z prężniejszych lubelskich firm, nie zgadza się z oskarżeniami o wyprowadzanie państwowych pieniędzy przeznaczonych na sprzęt dla policji. Szefowie firmy przyznają jednak, że płacili miliony złotych firmie mieszczącej się w rozpadającej się chałupie.
Sprawę korupcji w policji i służbie więziennej ujawniła wczoraj \"Gazeta Wyborcza”. Chodzi o kontrakty na sprzęt komputerowy służący do rejestracji rozmów telefonicznych. Komputery, które trafiły do Komendy Głównej Policji i Centralnego Zarządu Służby Więziennej, pochodziły z lubelskiej firmy Spółka Inżynierów SIM. Dziennikarze twierdzą, że nie tylko SIM zarobił na kontrakcie. Dużą część pieniędzy, jakie zapłacili podatnicy, lubelska spółka przekazała maleńkiej firmie z Mazur o tajemniczej nazwie SKDW. Za - jak napisano w umowie -\"próbną instalację zestawów”. SKDW zarobiła miliony złotych - na przykład z kontraktu na 2,5 mln zł dostała pół miliona, a z umowy na ponad sześć milionów złotych - dwa i pół miliona. Sęk w tym, że - jak ustalili dziennikarze - zlecenia, jakie miała wykonać spółka z Mazur, były fikcyjne. A sama firma ma siedzibę w rozpadającej się chałupie tuż przy granicy z Rosją. Kiedy operacjami finansowymi SKDW zainteresował się olsztyński urzędnik skarbowy, do sprawy włączył się senator SLD Wiesław Pietrzak. Zbeształ skarbówkę za \"męczenie” firemki. Wczoraj szefowie SIM wydali oświadczenie, w którym twierdzą że \"Gazeta” napisała tekst nierzetelnie. - Spółka SIM nigdy nie sprzedawała żadnych zestawów dla Zarządu Służby Więziennej - czytamy w oświadczeniu. Prezes SIM nie zaprzecza jednak, że rejestratory jego firmy trafiły do więziennictwa. - Były to jednak umowy z prywatnymi podmiotami, które odsprzedawały rejestratory - mówi Krzysztof Muciek. - Nie dociekaliśmy, gdzie się znajduje, ani jak wygląda siedziba firmy SKDW. Istotne były referencje firmy i zdolność wykonania zlecenia - dodaje Muciek. Według prezesa SIM, firma SDKW dostała zlecenie, bo przedstawiła najkorzystniejszą ofertę na wykonanie niezbędnych prac. Sprawę umów na rejestratory od tygodnia bada Centralne Biuro Śledcze. (gp)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama