Bocian szybko nie zapłaci
Miała być uchwała radnych. Nie ma nawet projektu. Są za to wątpliwości. Bo tam, gdzie wprowadzono „becikowe” okazało się, że nie ma przepisu, który by na to pozwalał.
- 23.03.2005 21:50
Projekt uchwały Rady Miasta wprowadzającej w Lublinie „becikowe” miał być gotowy w lutym lub marcu. Tak deklarował radny, Sławomir Janicki – największy zwolennik takiego zasiłku. Ale słowa nie dotrzymał.
– Ciągle słychać lamenty, że rodzi się za mało dzieci. Tyle, że mało się robi, aby to zmienić. Taki zastrzyk gotówki bardzo by mi pomógł. Wystarczyłoby na wózek, łóżeczko, pieluszki – mówi Dorota Kozak, przyszła mama.
– Dokument będzie gotowy przed wakacjami. Dokładnej daty nie podam. Chcę, by oprócz mnie podpisali go także inni radni – mówi Janicki.
Ale ważniejsze od podpisów będzie poparcie podczas głosowania nad projektem uchwały. Za wprowadzeniem „becikowego” od dawna opowiada się Liga Polskich Rodzin. Głosy poparcia płyną też z lewej strony Rady Miasta. Decydująca będzie postawa radnych proprezydenckiego klubu Prawo i Rodzina.
– Pomoc dla matek jest bardzo potrzebna. Ale musi być zgodna z prawem – zastrzega Helena Pietraszkiewicz, przewodnicząca klubu PiR. – Czy poprę „becikowe”? Odpowiem jutro. Najpierw muszę poczytać przepisy.
Bo to właśnie prawo jest największą przeszkodą we wprowadzeniu „becikowego”. Przekonali się o tym radni Warszawy. Chcieli płacić matkom po 5 tys. zł. Ale Regionalna Izba Obrachunkowa stwierdziła, że nie mieli prawa wprowadzić takiego zasiłku. Podobnie w Krakowie. Tam „becikowe” miało wynosić 800 zł. Ale wojewoda unieważnił uchwałę. Samorządowcy zaskarżyli do sądu decyzję wojewody. I czekają. – Dopóki nie będzie wyroku, żadnych pieniędzy nie wypłacimy. Ale wnioski przyjmujemy cały czas. Jest ich prawie 600 – informuje Małgorzata Woźniak z krakowskiego magistratu.
– Jeśli miasta chcą płacić, trzeba im to umożliwić. Nie rozumiem takiego prawa – mówi przyszła mama. •
Reklama
Komentarze