Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Na darmowe wolne, marsz!

Dyrektorzy z Urzędu Wojewódzkiego w Lublinie chcieli wysyłać na bezpłatne urlopy swoich pracowników. Działali bezprawnie. Teraz wzajemnie obarczają się winą i twierdzą, że całej sprawy nie należy traktować do końca serio.
Na pomysł z urlopami wpadł w czerwcu Wojciech Rzeszutkowski, szef Zakładu Obsługi Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego. Na przymusowy odpoczynek miały pójść m.in. sekretarki i sprzątaczki. Dzięki temu zakład miał zaoszczędzić pieniądze i jakoś przetrzymać do końca roku. W odpowiedzi Krzysztof Daszyński, dyrektor generalny Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego, zalecił „przeanalizowanie udzielenia urlopów bezpłatnych” innym pracownikom zakładu. – Propozycja Rzeszutkowskiego była idiotyczna, bo przecież nie możemy wysyłać pracowników na urlop bezpłatny – tłumaczy Daszyński. – Odpisałem mu, że skoro szuka oszczędności, to niech urlopuje pracowników administracji, a nie tych niezbędnych do współpracy z urzędem. Rzeszutkowski po prostu nie potrafi zarządzać finansami firmy. Rzeszutkowski twierdzi tymczasem, że to dyrektor Daszyński postawił go pod ścianą. – Co roku tłumaczę mu, że dostajemy o kilkaset tysięcy złotych za mało. Bez skutku. Kosztem załogi zrobiłem już wszelkie możliwe oszczędności. Zdenerwowałem się i napisałem o bezpłatnych urlopach, żeby wreszcie pomyśleli, jak rozwiązać problem – tłumaczy Rzeszutkowski. Dyrektorów pogodził wojewoda, zakład dostanie dodatkowe pieniądze.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama