Sąd zbada jak badał
Lekarz pogotowia z Bychawy stanie przed sądem. Jest oskarżony o doprowadzenie do śmierci noworodka – dowiedzieliśmy się wczoraj.
- 28.09.2005 21:57
Karetka wraz z Jerzym K. przyjechała do wezwania w jednej z podbychawskich wiosek 9 marca ubiegłego roku. Pomocy potrzebowała Anna Ł. Lada dzień miała rodzić. Jak twierdzi prokuratura, lekarz zbyt pobieżnie zbadał kobietę. Nie wykonał wymaganego w takim przypadku badania ginekologicznego i mimo to zdecydował o przewiezieniu ciężarnej do szpitala. Tam okazało się, że Anna Ł. już rodzi. Jej dziecko przyszło na świat głęboko niedotlenione. Akcję serca dziewczynki udało się przywrócić dopiero po dziesięciu minutach. Noworodek zmarł po kilku miesiącach.
Prokuratura twierdzi,
że gdyby lekarz zdecydował o przyjęciu porodu na miejscu, dziecko miałoby szanse na przeżycie. Lekarz utrzymuje, że jest niewinny i tłumaczy,
że w karetce nie było wymaganego sprzętu. Biegli z Poznania uznali jednak inaczej. – Jerzemu K. grozi od 2 do 12 lat więzienia – mówi rzecznik lubelskiego Sądu Okręgowego Barbara du Chateau. (gp)
Reklama

Komentarze