Uznany za zamordowanego
Grzegorz Hubacz spod Ryk, który dwa lata temu wyjechał do pracy we Włoszech, prawdopodobnie został zamordowany. Na policyjnej liście zaginionych w tym kraju był najmłodszą osobą z naszego regionu.
- 24.09.2006 21:53
- Grzegorz wyjechał do Włoch w 2004 roku - opowiada Dariusz Burek, zastępca prokuratura rejonowego w Rykach. - Nie korzystał z usług pośrednika ani biura. Miał znaleźć pracę na własną rękę. Ale niedługo po wyjeździe ślad się urwał.
Sprawą zajęły się polskie i włoskie organy ścigania. - Z zeznań świadków wyłaniają się dwie wersje wydarzeń - wyjaśnia Wojciech Pyrgała z prokuratury w Rykach, który prowadził sprawę Hubacza. - W obu chłopak wszedł do mieszkania wynajmowanego przez Polaków. Prawdopodobnie chciał się z nimi rozliczyć z jakiejś transakcji.
Prowadzący śledztwo mówi, że Hubacz mógł zostać śmiertelnie pobity. Jeden ze świadków widział jego ciało leżące w tym lokalu. Inny widział ciało człowieka wynoszone potem z mieszkania. - Tyle, że nie mamy pewności, czy to było jego ciało - dodaje Pyrgała.
Włoska prokuratura przysłała właśnie do Ryk końcowe wyniki śledztwa. - Podjęliśmy decyzję o umorzeniu postępowania - mówi prokurator Pyrgała. - Mamy przesłanki, aby sądzić, że chłopak został zamordowany. Ale nie mamy na to niezbitych dowodów. Tym bardziej, że nie odnaleziono zwłok.
- Jestem wstrząśnięty i zdenerwowany decyzją prokuratury - tłumaczy Władysław Hubacz, ojciec chłopaka. - Jeszcze do niedawna miałem zapewnienia, że śledztwo jest na dobrej drodze. A teraz zupełnie zostaje umorzone. Biorąc pod uwagę dokumenty i informacje, które posiadam, nie wierzę, aby były do tego podstawy. Żyję nadzieją, że uda się wyjaśnić, co naprawdę stało się z moim synem.
Reklama
Komentarze