Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Śmierdząca robota

Rozmowa z puławską dozorczynią*
O problemie psich kup pisaliśmy w ubiegłym tygodniu. Urzędnicy cztery lata temu obiecali zająć się tą sprawą. Do tej pory zdążyli jedynie wysłać do mieszkańców ulotki, jakie są obowiązki właściciela psa. Ci z kolei wcale nie garną się do sprzątania po swoim pupilu. Niektórzy jednak nie mają wyjścia. Ktoś musi sprzątać... Dozorczynie dbające o czystość puławskich osiedli wcale nie lubią, gdy zaczyna być ciepło. - To najgorsza pora dla nas. Wszędzie tylko te psie kupy. I tak całe osiem godzin to sprzątaj. Jak przyjdę do domu, to obiadu nie mogę zjeść. Przez cały rok jest ten problem, ale o tej porze to już nie daję rady wytrzymać. Rok w rok to samo. • Właściciele psów są informowani, że ich obowiązkiem jest sprzątanie po swoim pupilu. Sprzątają? - Gdzie tam! Stają sobie niedaleko drzwi od klatki, a piesek sobie lata. Albo puszczają całkiem samopas, a sami idą na górę. Za jakąś godzinę, jak uznają, że się załatwił, zejdą i wołają psa do domu. - Zadbane są, raczej mają gdzie spać i co jeść. Sierść im błyszczy. - Miałam. Ale to dawno było. W tamtym czasie nikt nie myślał o sprzątaniu psich kup. Nie sprzątałam na dworze, to nie wiedziałam, jaki to problem. - Słyszałam nieraz skargi - jak czasami ktoś w to wdepnie. Idzie taki potem na klatkę i po drodze o schody wytrze. I muszę zmywać posadzkę. - Uważam, że ustawa powinna wejść - niech każdy sprząta po swoim psie. Tyle że kto to upilnuje? Będzie jak z tymi tabliczkami z zakazem wprowadzania psów. Nic to nie da. Poza tym, do tego potrzebne są specjalne kosze. A są drogie. W innych miastach są specjalne odkurzacze. Może to jest sposób? - Normalnie. Z chodnika miotłą i do wora. Z trawników też się czasami sprząta. Jak jest dużo, że aż razi. Wtedy to biorę grabie lub łopatę i do wora. * Dozorczyni, z którą rozmawialiśmy, chciała zachować anonimowość. - Boję się, że potem lokatorzy z zemsty będą na mnie skarżyć, że nic nie robię - powiedziała Rozmawiała Aldona Iwon

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama