Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Nie kupujemy bo śpimy

Śródmieście wymiera koło godz. 19-20. O 21 można się poczuć samotnie na deptaku.
- Po godzinie 21 próbowałam wysłać faks na Poczcie Głównej - nic z tego - irytuje się nasza Czytelniczka zaskoczona, że w wojewódzkim mieście można mieć takie kłopoty. Postanowiliśmy sprawdzić czy lubelskie sklepy i punkty usługowe są otwarte do późna i czy są klienci. - Wyszliśmy naprzeciw oczekiwaniom klientów - mówi Wojciech Szubarga, dyrektor Galerii Centrum. Z obserwacji pracowników wynika, że w ciągu dnia tylko co piąta osoba robi zakupy, natomiast wieczorem z pakunkami z Galerii Centrum wychodzi aż 40 procent klientów. - To skłoniło zarząd do przedłużenia czasu otwarcia sklepu do godziny 21.00. W pewnym sensie wpłynęła też na to konkurencja, jaką jest Plaza - przyznaje dyrektor Galerii. Sklepy otwarte dłużej niż te zamykane o 18.00 nie przyciągają jednak aż tak dużej liczby klientów. W poniedziałkowy wieczór, na pół godziny przed zamknięciem w Plazie jest bardzo mały ruch. Kilka osób spaceruje po otwartych jeszcze sklepach. W innych panie ekspedientki szykują się już do zamknięcia. Niektóre stoiska są nawet zamykane przed czasem. W kawiarni i lodziarni na parterze pustki. Na pierwszym piętrze cztery osoby kończą herbatę i zbierają się do wyjścia. Jedynie na górze, przy Cinema City i Fantazy Parku jest trochę większy ruch. - Plaza w poniedziałek wieczorem jest pusta tak jak moje konto - mówi spacerujący po galerii student. W supermarketach największy ruch jest między godz. 15 a 18. Wieczorami przychodzi mniej klientów. W Leclercu, gdzie zakupy można zrobić do 22 i Tesco otwartym całą dobę też wieczorem ruch słabnie. - Po północy otwarte są już najczęściej tylko dwie kasy, a gdy nie ma klientów, kasjerki zamykają je i wykładają towar na półki - mówi Sławek Kafka, kasjer hipermarketu E.Leclerc, który wcześniej pracował w Tesco na tzw. nocki. - Uważam, że Tesco 24h to świetny pomysł. Nie lubię stać w kolejkach i irytuje mnie tłum ludzi, między którymi trzeba się przeciskać w sklepowych alejkach - mówi Dominika Szymoniuk, która często robi zakupy wieczorem. - Jeśli ktoś pracuje do godz. 16, to jeszcze nie ma tak źle, ale coraz więcej osób kończy pracę koło godz. 18 i 19. Wydaje mi się, że sklepy czynne chociaż do 20 rozwiązywałaby część problemów. Większość zakładów fryzjerskich jest otwarta do 19.00. Największy ruch jest w godzinach popołudniowych, a wizyty między 15 a 17 trzeba rezerwować. - Nie odczuwamy potrzeby przedłużania godzin otwarcia ale nie robimy problemu, kiedy ktoś chce się na 18 zapisać na balejaż, który trwa dwie godziny - mówi Ewelina Malec z salonu fryzjersko-kosmetycznego Babski Świat. Natalia Gustaw, pracownica Akademii Fryzjerskiej, która w Plazie pracuje do 21 opowiada, że najwięcej klientek salon ma w weekendy, bo wtedy kobiety mają najwięcej czasu dla siebie. Jolanta Mazur

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama