Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Śpimy, bo nic się nie dzieje i nie mamy pieniędzy

- Lokal w śródmieściu czynny niby do późna, ale kucharz kończy pracę o 22, więc zamówienia nie zrealizują.
Musiałem pogadać zawodowo z osobą wysiadającą z nocnego stołecznego pociągu. Do wyboru mieliśmy poczekalnię dworcową lub...Tesco - narzekają nasi Czytelnicy. Wczoraj sprawdzaliśmy, jak się nocą robi w Lublinie zakupy. Dziś gastronomia i kultura. Osoby, które chcą zjeść np. późną kolację biznesową w dni powszednie mają niewiele możliwości. Najdłużej, poza pizzeriami, otwarte są restauracje w hotelach. W Victorii posiłek można zamówić do 22.30, a w Europie restauracja jest czynna o pół godziny dłużej. W Victorii jest całodobowy drink-bar, który obsługuje portiernia. - W ciągu tygodnia nie mamy w barze dużego ruchu, chociaż zależy to od liczby gości w hotelu - mówi Ewa Kozieł, recepcjonistka. Teatr im. Juliusza Osterwy gra spektakle o godz. 18. Przedstawienia nie mogą zaczynać się później, ponieważ... widzowie mieliby problem z powrotem do domu. Zwłaszcza starsi ludzie skarżą się, że nie czują się bezpiecznie, kiedy muszą nocą wracać autobusem do domu. - Są okazje, kiedy spektakle zaczynamy nawet o godz. 22. Tak było w przypadku \"Nocy Kultury”, kiedy wszyscy tłumnie wylegli wieczorem na ulice. Ale do tego potrzebna jest dobra oferta wszystkich ośrodków kultury - mówi Ewa Szeloch, kierownik biura organizacji i reklamy Teatru im. Juliusza Osterwy. - Według mnie, najważniejszym powodem, dlaczego nasze miasto śpi, jest mała zasobność portfeli mieszkańców. W środku tygodnia sporo osób chodzi do kina. Ostatni seans w Bajce albo Kosmosie zaczyna się już po 20. Jeszcze później można obejrzeć film w Cinema City. Tam na ostatni seans można się wybrać o 22.30. Sto tysięcy studentów spędza wieczory w akademiku, na stancji albo w barze. - Bilety na ambitne wydarzenia kulturalne są na ogół drogie, a przedsięwzięcia związane z kulturą alternatywną są mało nagłaśniane i mają wąską grupę odbiorców - tłumaczą studenci. - Problemem jest lubelskie podejście do kultury. Kraków lansuje się jako kulturalna stolica Polski, a Lublin - stolica Polski B - stwierdza Ksenia Siadkowska, przewodnicząca Komisji ds. Kultury na Politechnice Lubelskiej. - Kultura w rozumieniu studenckim to przede wszystkim koncerty, znajomi i piwo. Jolanta Mazur

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama